Wiadomości

 21 Listopada 2010                                                    Onkologia Nauka czy fikcja? Część I

 

Część I

Onkologia – Nauka czy fikcja?

Rozpoczynając artykuł, pragnę zaznaczyć, iż nie mam medycznego wykształcenia jednak moja wiedza medyczna czasem przewyższa nie jednego lekarza. Medycyna zawsze mnie fascynowała jednak nie zdecydowałem się zostać lekarzem, ponieważ teraz już wiem na pewno, że nie można pogodzić się ze śmiercią własnego pacjenta. Choćby nie wiem jak, człowiek był odporny, nie może nad tym przejść zwyczajnie do dnia codziennego,… może poza jednym wyjątkiem… ONKOLOGÓW!.

Zrozumiałem to, dopiero po latach samemu, doświadczając tego ciężkiego przeżycia. Jednak mimo wszystko, nie zrezygnowałem z chłonięcia wiedzy medycznej i przy pomocy mojego największego przyjaciela, Zbyszka, chętnie ją chłonę. Uczę się nie dla tego żeby podszywać się pod lekarza, ale dla tego żeby żaden lekarz, zwłaszcza onkolog mnie nie oszukał.

Jednak w tym artykule nie będę opierał się na mojej wiedzy medycznej, a jedynie na własnych obserwacjach oraz przypadkach naszych pacjentów niejednokrotnie opuszczonych przez „medycynę” konwencjonalną, zwaną onkologią.

Celowo napisałem słowo, medycynę w cudzysłowie, ponieważ sam osobiście nie wierzę że onkologia jest nauką medyczną, a jedynie według mnie sofizmem, który onkolodzy tak zażarcie bronią. Na początek kilka słów, o powstaniu onkologii abyście Wy odwiedzający naszą stronę, mieli pojęcie, o czym piszę.

Początki onkologii, są bardzo proste. Otóż powstała ona, za sprawą pewnego człowieka nazwiskiem Rockefeller, który zafascynowany nazistowskimi eksperymentami postanowił pójść dalej i stworzył własną szkołę, rzekomo ratującą ludzi od raka. Było to bardzo wąskie, ścisłe i zamknięte grono ludzi. Nikt nie miał prawa mieć własnego zdania, ani punktu widzenia, ponieważ jeśli tylko, ktoś się odważył na to, natychmiast zostawał usunięty ze szkoły. Mniej więcej w ten właśnie sposób powstało to, co teraz nazywa się onkologią.

Ja, osobiście nie mogę nazwać tego inaczej, jak tylko pospolitym sofizmem. Na pewno w tym miejscu, wielu z was zada sobie pytanie, dlaczego piszę tak brutalnie i otwarcie na temat onkologii?

Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Nie chodzi mi tutaj, o fakt, że zajmujemy się leczeniem chorób onkologicznych, innymi niż onkolodzy metodami. Nawet nie mam do nich żadnych uprzedzeń, a jedynie przerażają mnie fakty, z którymi spotykam się na co dzień, przy okazji pomocy pacjentom chorym na choroby onkologiczne.

Wszyscy doskonale wiemy, jak ciężka i okrutna jest to choroba, jednak najlepiej wiedzą, o tym Ci, którzy dostali ten wyrok i mimo wielkiej chęci życia, są zmuszeni odejść z tego świata. I w tym miejscu, pojawia się pierwsza przesłanka do faktu, że onkologia nie istnieje w obecnej formie.

Aby tego dowieść, podam wam porównanie faktów, między prawdziwą medycyną a fikcją, jaką jest onkologia. Oto przykład:

Wyobraźmy sobie wypadek komunikacyjny, pacjent na granicy życia i śmierci zostaje przewieziony do szpitala, na OJOM. Lekarze na intensywnej terapii, dokładają wszelkich starań, aby wygrać walę, o życie pacjenta i walczą do końca, gdzie koniec wyznacza: zgon pacjenta lub powrót do jeśli nie pełnego, to przynajmniej w miarę komfortowego życia. Nigdy nie poddają się bez walki i mimo, że niejednokrotnie wiedzą, że nie mają szans, to jednak walczą do końca, bo może zdarzy się cud i pacjent przeżyje. Jeśli jednak, im się nie uda przynajmniej wiedzą, że zrobili wszystko, nie pomijając niczego aby ratować ludzkie życie.

Porównajmy to, z onkologami:

Wyobraźmy sobie pacjenta chorego, na nowotwór. Nie jest ważne jaki i czego dotyczy ten nowotwór. Ja oprę się tutaj, na konkretnym przypadku, z którym zetknąłem się ostatnio przy okazji pomocy pewnej pacjentce.

Wyobraźmy sobie panią Urszulę. Nie ma znaczenia skąd i na jaki nowotwór chorowała. Po prostu, po resekcji ( usunięciu zmiany w całości ), nastąpiła „wznowa”, ( według mnie, to pojęcie nie istnieje, ponieważ jest to, nie zaleczona zmiana pierwotna ). Oczywiście, ze względu na ochronę danych osobowych, nie czuję się zobowiązany, do podawania jakichkolwiek szczegółów. Pani Urszula, bardzo chce żyć, ponieważ nie jest jeszcze w takim wieku, gdzie naturalnie, można spodziewać się już śmierci. Bardzo wierzy w medycynę, oraz to, że przy jej pomocy wyzdrowieje. Wykonuje dokładnie wszystkie zalecenia lekarzy, poddaje się zabiegowi usunięcia chorych narządów, bierze kolejne chemie i radioterapie w nadziei, że jest coraz bliżej sukcesu.

Po pewnym czasie, pani Urszula, za sprawą swojej córki trafia do nas, w momencie kiedy rzekomy lekarz onkolog, powiedział jej otwarcie, że dla niej nie przewiduje już żadnego leczenia. Czy jesteście w stanie sobie to wyobrazić?! Lekarz, którego zadaniem z racji wykonywania zawodu jest ratowanie życia ludzkiego, stwierdza bezpardonowo.., do pacjenta, że nie będzie go leczył i pacjent musi umrzeć !

Przepraszam, ale w moim światopoglądzie, to się po prostu nie mieści. Dla mnie jest to skandal i granda, a człowiek, który tak postępuje nie jest godzien miana lekarza! Na tym jednak, nie jest koniec tej historii. Po naszych zabiegach, pani Urszula, udała się na kontrolę do owego „lekarza”, który od progu, zadał córce pytanie: czy dla mamy jest załatwione hospicjum? Te słowa ścięły z nóg córkę pani Urszuli, no bo jak załatwiać hospicjum dla kogoś, kto czuje się coraz lepiej i jest w dobrej formie?

Jak by tego było mało, ten „lekarz” stwierdził, że nie będzie kierował pani Urszuli, na żadne badania ponieważ, dla niej już nie ma leczenia, więc nie widzi sensu robienia jakichkolwiek badań z tego powodu. W zamian za to przekazał córce pani Urszuli list, aby oddała mamę do hospicjum!

Czy jesteście w stanie sobie wyobrazić, uczucie jakie towarzyszy pacjentowi, po takich słowach z ust osoby, której uprzednio zaufała i której zadaniem jest ratowanie życia ludzkiego?! Niestety, to jest przerażający fakt. Zaręczam wam, że gdyby tak postąpił jakikolwiek inny lekarz, zaraz stanął by, przed komisją kontroli wykonywania zawodu. Co jeśli…,; pacjent po takich słowach się załamie…?, że nie ma dla niego żadnego ratunku i popełni samobójstwo…? Czy ten człowiek – onkolog, liczył się z tym czy dla niego, jest to tylko kolejny przypadek, do statystyk zgonów?!

Te dwa przykłady, doskonale pokazują nam, kontekst pomiędzy prawdziwym lekarzem walczącym, o ludzkie życie, a zwykłym sofistą, który sam w ten sposób podważa istnienie onkologii. Tak,…; dokładnie podważa, ponieważ czy gdyby onkologia istniała, taki fakt w ogóle miał by miejsce? Nie, ponieważ zadaniem lekarzy jest ratowanie życia, a nie doprowadzenie pacjenta do samobójstwa lub śmierci.

Kolejnym przykładem, na sofizm onkologii jest następujący fakt:

Na oddział onkologii zostaje przyjęta pacjentka z podejrzeniem ( podkreślam podejrzeniem ) nowotworu piersi. Bez badań, diagnozy i dyskusji: „lekarz” onkolog podejmuje decyzję, o usunięciu piersi. Po tym zabiegu obcięta pierś zostaje wysłana na badanie histopatologiczne. Po odebraniu wyników z badania napisano: „Pierś pacjentki, bez jakichkolwiek zmian onkologicznych”!

O co więc zatem chodzi?

Czy, gdyby istniała onkologia, taki fakt miałby miejsce, aby obciąć kobiecie zdrową pierś? Czyż to, nie jest przykład, na sofizm onkologii…!; oraz nieudolność ludzi, nazywających siebie „lekarzami” onkologami? Może postępują oni, w myśl zasady, że bez okaleczenia, nie ma leczenia !!

W tym przypadku pacjentka, nie usłyszała żadnych słów wyjaśnienia, przeprosin czy jakiejkolwiek innej formy zadość uczynienia, za doznaną krzywdę i okaleczenie! Czego to dowodzi? Tylko tego, że onkologia nie istnieje w obecnej formie. Ci ludzie którzy nazywają siebie „lekarzami” onkologami, nie są w stanie postawić prawidłowej etiologicznej diagnozy, ani tym bardziej w jakikolwiek sposób zaszeregować zmiany onkologiczne. Moim zdaniem, rzucają oni złe światło na prawdziwych lekarzy, ratujących ludzkie życie, a nie każących umierać pacjentom lub okaleczać ich w świetle prawa! Ponieważ takowego nikt, Nie otrzymał !!

Na koniec, początkowego cyklu artykułów, zostawiłem dla was, coś co mnie osobiście bardzo frapuje.

Apeluję w tym miejscu do jakiegokolwiek „lekarza” onkologa, aby jeśli przeczyta ten artykuł, wypowiedział się na naszym forum i wyjaśnił: dlaczego tak jest, ponieważ przyznaję szczerze nie rozumiem tego.

Otóż jak zapewne wiecie, każdy lekarz składa przysięgę Hipokratesa, gdzie kieruje się w myśl zasady „Primum non nocere” (po pierwsze nie szkodzić).

Dokładnie, właśnie interesuje mnie ten fragment, ponieważ spotkałem się z kilkudziesięcioma przypadkami pacjentów, gdzie nie rozumiem pewnej bijącej po oczach sprawy. Mianowicie, przy przyjęciu do kliniki onkologicznej, każe się podpisywać wystraszonemu i zdezorientowanemu pacjentowi oświadczenie, że lekarz, nie bierze odpowiedzialności za skutki leczenia!

O co tutaj chodzi? Mnie, od razu nasuwa się pytanie, czy to lekarz, czy oszust. Pomyślmy jak człowiek wykształcony, posiadający wiedzę medyczną, służącą do ratowania życia ludzkiego, może nie brać odpowiedzialności za skutki leczenia?

Czy spotkaliście się z takim czymś, u jakiegokolwiek innego lekarza? Sądzę, że nie ponieważ, jeżeli jakaś nauka istnieje i ma swoje podstawy, to takie postępowanie jest niedopuszczalne.

Nigdy, żaden prawdziwy lekarz, nie wycofa się z leczenia, oraz podjęcia próby ratowania wartości najwyższej – ŻYCIA LUDZKIEGO!

Zatem, czy onkologia jest nauką istniejącą …? – może NIE…?, czy została stworzona jako sofizm, metodą technokratyczną…; wszystko za tym Przemawia ! ( ponieważ, zgadzają się: fikcyjne badania, fikcyjnej tezy i fikcyjnego wyniku) ; I w zasadzie po, co ? – po to, aby zabierać ludziom ostatnią nadzieję pomocy medycznej !!

Na to pytanie, jak i wiele innych, każdy musi sam sobie odpowiedzieć. Moje własne zdanie na ten temat znacie. Przemyślcie więc sobie, przykłady, które wam opisałem i odpowiedzcie sobie sami, na pytanie, czy onkologię, można nazwać mianem które ma solidne fundamenty naukowe i czy dalej będzie brnęła w niesolidne dowody naukowe, czy jest to tylko zasłona dymna, pozwalająca napchać sobie kieszenie i udawać panów życia i śmierci?

Niech każdy sam odpowie sobie, na to pytanie. Ja gwoli wyjaśnienia powiem jeszcze tylko, że moim zamysłem nie jest odwodzenie nikogo od leczenia onkologicznego. Jedynie szukam odpowiedzi na podstawy istnienia czegoś takiego, jak nauka zwana onkologią, która dla mnie jest czystym pospolitym sofizmem !

Niebawem kolejne artykuły podważające istnienie w obecnej formie onkologii !

Pozdrawiam i zachęcam do wyrażania własnych opinii na naszym forum

Jarosław Pałetko

 

  

                                                                                                                                   

21 Listopada 2010                                                                  Onkologia Nauka czy fikcja? Część II

Część II

Historyczne obalenie Nauki!!

W pierwszej części cyklu artykułów, celowo wprowadziłem pewną nieścisłość. Mianowicie, miałem na celu sprawdzenie, czy aby rzeczywiście onkolodzy, znają prawdziwą historię powstania swojej nauki. Jakież jest moje zdziwienie kiedy okazuje się, że nikt nie zwrócił na to uwagi. W tym artykule, podniesiemy kwestię prawdziwych okoliczności powstania onkologii, łącznie z datami, nazwiskami, oraz faktami.

Tak, celowo jest to napisane: „podniesiemy to wspólnie”, ponieważ w przeciwieństwie do poprzedniego artykułu, ten dział piszemy razem ze Zbyszkiem.

Początek!

Medycyna zorganizowana!

W latach 40 XIX wieku, William Rockefeller, eksploatuje ogromne złoża ropy naftowej. Wówczas dostrzega, bardzo duże zapotrzebowanie na leczenie raka. Skuszony owym zapotrzebowaniem, postanawia wykorzystać do tego swój biznes.

Właśnie w tym celu powstaje „Seneca Oil”, czyli ropa lecząca raka. Aby podnieść własną wiarygodność, wymyśla motto które brzmiało: „Leczę wszystkie przypadki raka, oprócz tych zbytnio zaawansowanych”. Bzdura ?! ; Nie raczej świetny interes. Koszt zakupu jednej buteleczki „leku” w tym okresie wynosił 25 $, co odpowiadało w przeliczeniu dzisiejszym 3.000 zł !

Medyczny spadek po ojcu, przejął John D. Rockefeller, który rozbudował firmę, do światowego zasięgu, nazwaną „Standard Oil”. Już w 1899 „Standard Oil” posiadała największą na świecie rafinerię ropy naftowej, oraz kontrolowała 90% rafinerii w USA. Firma posiadała również 44 korporacje, o zasięgu międzynarodowym !

Jednak Johnowi to nie wystarczyło. Postanowił więc przejąć kontrolę nad przemysłem chemicznym, który był ściśle związany z przemysłem farmaceutycznym.

W 1911 roku, Kongres USA rozbija imperium Rockefellerów, na 34 „niezależne” firmy, obawiając się ich potęgi finansowej, oraz tworzącego się na ryku monopolu.

W roku 1884 rodzina Astorów funduje miastu Nowy York „Memorial Hospital” – Szpital ku pamięci, którym bardzo poważnie są zainteresowani Rockefellerowie, ponieważ w ten sposób chcą skorzystać na tym aby wypromować „stosowanie leków chemicznych popartych ich badaniami naukowymi”.

W 1901 roku powstaje pierwszy na świecie „Instytut Badań Medycznych Rockefellera” ( Uniwersytet ), gdzie rozpoczęto prowadzenie badań medycznych. Celem Rockefellerów jest wspomaganie szkół medycznych, w taki sposób, aby ukierunkować ich wiedzę wyłącznie na leki syntetyczne.

W tym czasie, powstaje finansowany przez „Instytut Rockefellera” pierwszy niezależny związek zawodowy lekarzy. Jednakże kompleksowość chorób domaga się lekarskiej specjalizacji, w tym celu powstają więc kolejne zrzeszenia związkowe. „Instytut Rockefellera” sponsoruje „naukowy raport” Simona Flexnera, argumentujący rewizję dotychczasowych metod leczenia.

Ten „raport”: dyskredytuje medycynę naturalną oraz homeopatię. W ten oto sposób powstaje nowoczesna medycyna, wdrażana we wszystkich liczących się uczelniach medycznych.

Lekarze oraz szkoły, które nie wykazały zainteresowania „lekami chemicznymi” często niejasnego pochodzenia, zostają zamknięte a lekarze zwolnieni.

Przyczyny chorób stają się nie istotne, ważniejsze stają się skutki.

Medycyna tradycyjna ! ( zwana dziś alternatywną ) zanika, a machina wypisywania recept, rusza pełną parą ! To dopiero, szczyt góry tego, co każdy wiedzieć powinien.

Już na początku XX wieku lekarze uczą się, że każdy problem rozwiąże pigułka. W roku 1913 przy Nowo Yorskim Harvard Club powstaje Amerykańskie Towarzystwo Raka.

W tamtych czasach, jest to jedno z najbogatszych charytatywnych towarzystw na świecie, którego budżet sięga 800 mln $ rocznie, co w przeliczeniu na dzień dzisiejszy, stanowi astronomiczną sumę.

W zarządzie, tej „niezależnej” instytucji, zasiadają zarówno przedstawiciele firm farmaceutycznych jak i chemicznych.

Rok 1930 staje się przełomem w historii medycyny.

Firma „Standard Oil”, podpisuje umowę z niemiecką firmą „I.G. Farben”. Ich celem było wyeliminowanie z rynku wszystkich producentów leków, którzy nie wykazali chęci produkcji leków na bazie chemii będącej w powijakach i braku uzasadnienia, a mających ogromne przełożenie uzyskiwanych finansów.

W ten oto sposób powstaje wielki „Kartel” farmaceutyczny tak szeroko nagłaśniany przez dr Ratha!!

Nadchodzi II Wojna Światowa !! Tutaj również: „Standard Oil” wietrzy swoją szansę na rozwój. Wspomagając III Rzeszę w zaopatrzenie ropy.

W tym miejscu zostaje rozwiązana zagadka, dlaczego „Standard Oil” podpisało umowę z „I.G. Farben”. Otóż, tak samo jak „Standard Oil”, wprowadza na rynek wyłącznie lekarstwa chemiczne, osiągnął monopol na rynku Europejskim, przekładał chęć zysku nad dobrem ludzkim, oraz przeprowadzał masowe badania na populacji !!

Już w 1926 roku firma „I. G. Farben” kontrolowała cały Niemiecki przemysł farmaceutyczno-chemiczny, a w roku 1940 działalność firmy sięgała 93 państw. Jej osiągnięcia badawcze podczas II Wojny Światowej były bardzo zaawansowane.

Otóż „I. G. Farben”, produkowała dla Niemiec gaz musztardowy, oraz Zyclon B, wykorzystywany do eksterminacji ludzi. To właśnie oni w Obozie Auschwitz-Birkenau, mając największe laboratorium badawczo-rozwojowe, testowali na więźniach wyroby farmaceutyczno-chemiczne, na czym korzystało „Standard Oil” mając na bieżąco wszystkie wyniki badań.

Była to doskonała machina mająca na bieżąco dostęp do „najlepszego materiału” aby przeprowadzać badania nad leczeniem chemicznym: do żywego człowieka !!

Po II Wojnie Światowej, 24 dyrektorów „I. G. Farben” sądzono za ludobójstwo i zbrodnie przeciw ludzkości w Norymberdze.

Po 10 latach więzienia, 2 spośród 24 skazanych dyrektorów kieruje na dzień dzisiejszy dwoma największymi firmami farmaceutycznymi Niemiec: „Hoechst” i „BASF”.

Jeden ze skazanych Fritz ter Mer – spec od testowania medykamentów na więźniach w Oświęcimiu w czasie wojny jest prekursorem zbioru praw, które znamy dziś jako Kodeks Żywnościowy.

Pod kontrolą Farben, są między innymi takie firmy jak: Procter & Gamble, ACE, Ariel, Blend a Med, Bonux, Braun, Duracell, Gillette, Head & Shoulders, Lenor, Max Factor, Old Spice, Oral-B, Pampers, Vizir, Vella, Hoffman La Rosche – witaminy, Szczepionki, Kosmetyki, Bayer – Aspiryna, Renni, Biovital, Bayer Chemicals – Walothen i wiele wiele innych.

Niewielu jednak wie, że badania w Auschwitz zakończyły się pełnym sukcesem.

Owocem tych prac, była metoda zwana dzisiaj chemioterapią.

Pamiętacie szpital Astorów, Ku Pamięci…; założony w 1884 roku, który cieszył się takim zainteresowaniem Rockefellerów? Otóż za sprawą dofinansowania przez firmę General Motors powstaje „Memorial Sloan-Kettering Hospital” zajmujący się badaniami nad rakiem.

Szefem zostaje C.P. Rhoads – oficer wojskowy, znawca broni chemicznej, zwolennik chemioterapii, członek Rockefellerowskiej fundacji. Podwaliny kariery naukowo – klinicznej, budował dr Marion Sims, uważany w swoim środowisku, za mordercę.

Jego specjalnością były operacje na „żywca” stosowane przeważnie i nader chętnie na czarnoskórych kobietach.

W początkach XX wieku, patronem szpitala, zostaje dr James Douglas, który uzyskuje swój status, dzięki wpłacie 100.000$ łapówki. Do lecznictwa, wprowadził Rad, który stał się pełnoprawną formą leczenia chorób nowotworowych.

Promieniotwórczy Rad, stał się tak „popularny”, że stosowano go w leczeniu np.: reumatyzmu, zaburzeń snu, stomatologii, antykoncepcji a także uzdatniano nim wodę, dodawano do talku, szminek, kremów, chleba i ciast. Stał się on „złotym środkiem” na wszelkie dolegliwości.

Czy wiecie, kim był dr James Douglas? Otóż był właścicielem złóż Radu i wieloletnim specjalistą w naświetlaniu tym pierwiastkiem. Uzyskał on, swą specjalizację dzięki kilkuletniej praktyce na swojej rodzinie, która zmarła, wraz z nim na białaczkę, wywołaną naświetlaniem Radem.

Nawet Maria Curie – Skłodowska – odkrywca tego pierwiastka, jednak nie świadoma „wszechstronnej” użyteczności swojego odkrycia, zmarła właśnie na białaczkę. Oczywiście te „nieistotne” wydarzenia nie oznaczają że zaprzestano technik naświetlania!

Ba wręcz przeciwnie!! Nadal w lecznictwie stosuje się ten pierwiastek. Rockefellerowie do lat 50-tych przeznaczyli na swoją wizję farmacji 900 mln $.

Była to kwota znacznie przewyższająca wydatki Ministerstwa Zdrowia USA w tamtym czasie !

Tak więc, farmacja czyli dziecko chemii, stała się jedną z najbardziej dochodowych gałęzi „przemysłu”. W ten oto sposób poznaliście daty, ludzi, podstawę oraz fakty w jakich powstała onkologia oraz chemia testowana na niewinnych ludziach w Auschwitz, „najlepszym do badań materiale”.

Właśnie dzięki podpisaniu umowy z „I. G. Farben” oraz dostarczaniu ropy, Rockefellerowie, zdobyli wiedzę oraz wyniki badań z Auschwitz, czyli z pierwszej ręki!

Chemia lek, czy śmierć ?!

Zarówno badania naukowe, jak również bezstronne analizy statystyczne, bezsprzecznie dowodzą, że w klasycznych metodach leczenia raka, takich jak inwazyjne interwencje chirurgiczne, chemio oraz radio terapie, brak jest jakichkolwiek naukowych podstaw, oraz że metody te, w każdym przypadku czynią więcej złego niż dobrego. Zabijają w organiźmie wszystko, za wyjątkiem raka !!

Czy dzisiaj, w czasach, kiedy cywilizacja poszła tak daleko do przodu, kiedy nastąpił tak potężny rozwój ludzkości, jest możliwe aby istniała medycyna, która zabija?

Otóż nie, ponieważ w każdej dziedzinie medycyny, opartej na fundamentach naukowych, nie ma takiej możliwości…; jednak, czy na pewno? Istnieje jedna dziedzina medycyny, ta wyimaginowana, sofistyczna, która nie jest poparta żadnymi naukowymi dowodami, która nie rządzi się żadnymi racjonalnymi prawami i dla, której nie ważna jest przyczyna, ale ważny jest skutek! To dziedzina która nazywa się ONKOLOGIA.

Już samo stwierdzenie, że nie ważna jest przyczyna, ale ważny jest skutek, skreśla onkologię, jako dziedzinę, o podłożu naukowym.

Jak pokazała nam historia, powstania onkologii, od samego początku, czyli od XIX wieku, oparta jest na oszustwie i fikcji tak skrzętnie ukrywanej przed społeczeństwem.

Czy zatem jest to zmowa milczenia, mająca na celu wyciśnięcie pacjenta oraz jego rodziny z gotówki jak cytrynę, pod pozorem przedłużenia życia i ulżenia w cierpieniu, a tak naprawdę doprowadzić go do zgonu?

Czy chęć, wzbogacenia się za wszelką cenę sprawiła, że człowiek stał się nie ważny, a u oprawców zanikło całkowicie poczucie człowieczeństwa !?

Nie piszemy tego bez powodu. To już 65 lat minęło od czasu kiedy zakończyła się II Wojna Światowa, a jak pokazuje nam czas, w onkologii nadal stosuje się metody „leczenia” stosowane i przetestowane w Auschwitz !

Poważnymi koncernami kierują ludzie, którzy wówczas przeprowadzali te nieludzkie badania i byli oskarżeni, o ludobójstwo! Nadal stosują swoje metody, pod płaszczykiem, uczciwości oraz rzekomej chęci niesienia pomocy ludziom chorym na raka. Jednak w rzeczywistości jest to tylko chęć zarobienia jak największej fortuny nie licząc się tak naprawdę z chorym człowiekiem.

Niestety, nie są to tylko nasze domysły czy pomówienia, a fakty poparte historią powstania onkologii, poparte stworzeniem wielkiego imperium finansowego zapoczątkowanego przez Wiliama Rockefellera w XIX wieku.

Człowiek ten od samego początku pokazał, że jest w stanie zrobić wszystko, aby dorobić się fortuny, i takie same rządze oraz kłamstwa zaszczepił w swoich potomkach.

Co o tym wszystkim sądzi świat nauki? Przedstawimy tutaj fakty, opinie, badania, nazwiska autorytetów oraz ich spojrzenie na onkologię.

Czołowy brytyjski chirurg, specjalista, od raka piersi, dr Michael Baum dokonał odkrycia, że wszystkie interwencje chirurgiczne dotyczące raka piersi, zwiększają szanse nawrotu choroby w okresie lat 3. Powiązał on również, interwencje chirurgiczne z przyśpieszeniem tempa rozwoju raka, w wyniku pobudzenia formowania się przerzutów w innych częściach ciała. Z wcześniejszych niemieckich badań wynika, że kobiety po menopauzie z nieleczonym rakiem piersi, żyją dłużej od kobiet poddanych kuracji, oraz zalecają zaniechanie leczenia.

Ten wniosek jest zgodny z ustaleniami niemieckiego profesora, radiologa, Ernesta Krakowskiego, który dowiódł, że przeżuty są spowodowane przez medyczną interwencję i tylko niekiedy przez zabieg chirurgiczny lub biopsję nie mające związku z nowotworem.

Każde zakłócenie guza powoduje wzrost liczby komórek nowotworowych, które następnie dostają się do krwiobiegu, znowu większość klasycznych metod, zwłaszcza chemioterapia, powoduje uwstecznienie układu immunologicznego. Taka kombinacja jest doskonałą receptą na spowodowanie katastrofy, ponieważ to właśnie przeżuty zabijają, podczas gdy zmiana pierwotna, zwłaszcza raka piersi, jest stosunkowo mało szkodliwa.

Ustalenia te zostały również potwierdzone przez najnowsze badania, które dowodzą nam że: „Interwencje chirurgiczne, nawet te nie związane z rakiem, mogą wyzwolić gwałtowny proces formowania się przerzutów i w konsekwencji prowadzić do przedwczesnej śmierci!”.

Nieżyjący dziś, profesor fizyki medycznej H. B. Jones, który był wybitnym statystykiem choroby nowotworowej w USA, w przemówieniu z roku 1969 do członków Amerykańskiego Towarzystwa Raka oświadczył: „Żadne z dotychczasowych badań, nie potwierdziło wydłużenia okresu przeżywalności w następstwie wczesnej interwencji chirurgicznej.” Jego badania udowodniły, że pacjenci z rakiem nie leczonym medycyną klasyczną / onkologiczną/, żyją prawie 4 razy dłużej, żyjąc znacznie bardziej komfortowo niż pacjenci leczeni.

Ogólnie szanowany niemiecki biostatystyk Ulrich Abel, przedstawił wyczerpującą analizę ponad 3000 prób klinicznych dotyczących wartości chemioterapii w przypadkach zaawansowanego nowotworu złośliwego ( np. raka piersi ).

Udowodnił on, że: „onkolodzy mają inklinację do stosowania chemioterapii, ponieważ, może ona powodować czasowe kurczenie się guza, zwane reakcją, jednak i w tym wypadu wywołuje nieprzyjemne efekty uboczne”.

Abel wnioskował, że „brak jest bezpośrednich danych wskazujących na to, że chemioterapia umożliwia w takich przypadkach przedłużenie okresu przeżycia.”

Stwierdził wprost: „Wielu onkologów uważa za oczywiste to, że reakcja na terapię wydłuża okres przeżycia.

Jest to opinia, której podstawę stanowi błędne rozumowanie, nie poparte żadnymi badaniami klinicznymi.”

To tylko nieliczne opinie, ludzi świata nauki, jakie są dostępne w Internecie. Nie dziwi was zatem fakt, dlaczego ludzie na co dzień zajmujący się i badający przypadki onkologiczne, mają zgoła tak odmienne zdanie, na ten temat, od onkologów !?

Nas to nie dziwi, ponieważ wszystkie badania kliniczne zaprzeczają istnieniu onkologii. Jaki sens ma przyjmowanie chemii która nic nie daje, poza wyniszczeniem organizmu i przybliżeniem pacjenta do zgonu.

Równie dobrze codziennie można przyjmować leki przeciwbólowe tłumacząc to, strachem przed tym, że jutro może mnie coś boleć.

Co z tego, że zniszczymy żołądek i wątrobę, skoro nie odczujemy bólu. Bez sensu, prawda? Więc jaki sens ma przyjmowanie leku, który już z założenia nie ratuje życia, nie przedłuża go a wręcz zabija?

Obserwując poczynania i osiągnięcia onkologów, zobaczymy, że od lat nie posunęli się ani, o krok do przodu, a wręcz cofają się.

Ale jak można osiągnąć sukces skoro nie ważna jest przyczyna?

Skutkiem takiego założenia jest jedynie chęć zrobienia fortuny, nie licząc się z chorym pacjentem. Jednak w żadnej dziedzinie, czy to nauki, czy życia, nie ma skutku bez przyczyny.

Do tej pory krąży w tej dziedzinie jednoznaczne stwierdzenie które brzmi: „Rak niepokonany”… ale czy na pewno? Tworząc taką fikcję, jak onkologia Rockefellerowie nie przewidzieli jednego, śmiemy twierdzić że nawet nie brali tego pod uwagę… że kiedyś, znajdzie się ktoś, kto nie zgodzi się z ich tezą i zacznie szukać przyczyny.

Nie brali pod uwagę faktu że znajdzie się człowiek, który poświęci wiele lat swojego życia, aż w końcu będzie w stanie podać wzór chemiczny nowotworu!

To już koniec Imperium Chemii Onkologicznej !!

W latach 1850 siatych, za czasów Rockefellera, nikt nawet nie śmiał przypuszczać, że coś takiego jak nowotwór, może mieć swój własnych wzór chemiczny, jako wielo fragmentaryczny guz nie poddający się leczeniu.

Nikt też, nie mógł przypuszczać, że 100 lat później, urodzi się człowiek w 1956 roku, który wymyśli i potwierdzi, jaka jest budowa, tego niesamowitego w swej formie tworu.

Człowiek, który poświęcił, całe swoje aczkolwiek barwne, dorosłe życie nad spojrzeniem na: „temat – tematów”, w sposób odmienny i określi się: Temat jest definitywnie rozwiązany !!

Lekarz Zbigniew Piotr G., solidny pracownik medycyny akademickiej, lecz jednocześnie: wybitny radiesteta – z samej najwyższej półki radiestetów Naszych Czasów. Człowiek, który znacznie więcej ma osiągnięć z radiestezji, niż wszyscy razem, zebrani w całości. Na domiar nie jest to „ściema”, a niepodważalny dorobek wszechczasów.

Lecz człowiek, który również podzielił się swoją wiedzą ze swym jedynym !! ; wybranym z dziesiątek tysięcy ludzi, z całej Europy, Polski i nie tylko – asystentem Jarosławem Przemysławem Pałetko. / ur.1973 roku./

Ponieważ w 2009 roku wykonaliśmy skwantowanie materii w sposób odwracalny, doszliśmy do wniosku, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, nad którym kiedyś głowił się i rozwiązał Nicolaus Tesla.

Ustalenie budowy nowotworu zajęło Zbigniewowi G. ponad 12 lat. Praktycznie w 2004 roku w grudniu, praca naukowa PNO I; była gotowa w całości, oczywiście jak przystało, na tak trudny temat, kto mógł dać wiarę, że ktoś może lub ośmieli się zakwestionować istnienie nauki ONKOLOGII w tej formie.

W trakcie wszystkich, 21 lat pracy, nad tym tematem Zbigniew G. „rozebrał na atomy” człowieka „3 razy i trzy razy złożył”.

Wnioski są tak oszałamiające i dalekosiężne, że powstaje Praca PNO II; która jest dla Nas z Jarkiem, zabezpieczeniem przed niebezpieczeństwami „z przypadku”. Dziś możemy napisać otwarcie, chodzi, o: Długość życia człowieka.

Lecz wróćmy do meritum. Wyjaśnione historycznie początki chemii onkologicznej, oraz brak etiogenezy schorzenia, dały jednoznacznie „zielone światło” do badań.

Nikt nawet nie mógł przypuszczać, że 21 lat temu w małej, prowincjonalnej miejscowości, gdzieś w środku Europy, przyjął „ktoś” założenie, że: „…nie ma możliwości istnienia, dziedzina nauki, która nie ma ani jednego, nawet korzonka oparcia naukowego, a jest postrachem całego Świata ludzi wykształconych jeśli chodzi, o dochodzenie tezy i przerażonych śmiertelnie pacjentów, oraz perspektywy możliwości bycia ofiarą tego schorzenia….”.

Dzięki poznaniu Jarka, który jest pierwszym na Świecie człowiekiem, który udowodnił, ad oculi: że istnieje fala „R” – radiestezyjna, kwantowa. Poprzez dokonanie transferu materii Jarosław stanął w szeregu ludzi, których liczba globalnie, nie przekracza 20 osobników !!!

Tylko dzięki powstaniu takiego Zespołu, mogliśmy przeprowadzić wiele badań, o najwyższym stopniu zaawansowania naukowego z uwagi na predyspozycje, inteligencję, spostrzegawczość i unikalne ciągnięcie wniosków. Zastosowano zdobyte obserwacje do interpretacji badań i biochemii klinicznej chorych i spełniło się odwieczne oczekiwanie LUDZKOŚCI – zmiana ma swoją osobliwą budowę – lecz bardzo konkretną !! …

Jarek i Zbyszek.

CDN

   21 Listopada 2010                                                                                  Onkologia Nauka czy fikcja? Część III

 

Część III

Świat został OSZUKANY!!!

Zasady akceptacji leków onkologicznych!

Na początek, poznajmy fakty związane z zasadami akceptacji leków stosowanych w leczeniu raka. Jak nie trudno się domyślić większość tych zasad pochodzi z USA, czyli z kraju, w którym wszystko się zaczęło.

Dawniej: firma zajmująca się wytwarzaniem onkologicznych leków, dla celu ich zaakceptowania oraz dopuszczenia do sprzedaży, musiała dostarczyć, dwie duże losowe próby, z pozytywnymi wynikami.

Jeżeli po dogłębnej analizie prób wszystko było w porządku, wówczas lek uzyskiwał akceptację, Urzędu ds. Żywności i Leków ( Food and Drug Administration w skrócie – FDA ), zajmujący się dopuszczaniem leków do sprzedaży i stosowania.

W tym przypadku, słowo pozytywny oznacza skutek w postaci określonego tempa zmniejszania się guza, który musiał utrzymywać się co najmniej 1 miesiąc.

Co bardziej dziwne, już wówczas, nie było wymagane wykazanie, że dany lek przedłużał okres przeżycia, i tym samym nie wymagano również przedkładania nie udanych prób tego leku.

Jak zatem widzimy, rzekome leki, które w rzeczywistości zabijają nie musiały przechodzić skomplikowanych procedur naukowych aby uzyskać akceptację FDA.

Jednak widocznie i te nie skomplikowane zasady, były komuś nie na rękę, bądź może jeszcze nie wszystkie leki udawało się wdrożyć.

Jednak i na taki stan rzeczy, znalazła się odpowiednia metoda. W czasie prezydentury Clintona, zasady te jeszcze bardziej złagodzono.

Dzięki temu producenci leków mogli uzyskać dopuszczenie przez FDA nawet w przypadku kiedy duża losowa próba wypadła niekorzystnie!!

Co bardziej ciekawe, sam rzecznik FDA, w swoim doniosłym oświadczeniu, podkreślił, że jakiekolwiek opóźnienie akceptacji leku, niekoniecznie oznacza czyjąś śmierć, ponieważ „żadna z tych zaawansowanych kuracji form raka, nie leczy ludzi”!!

O co, więc tak naprawdę chodzi? W tym miejscu należy podkreślić że dokładnie w tym samym czasie, za prezydentury Clintona, odnotowano w USA „złoty” wzrost gospodarczy. Przypadek?

Nie, zamierzona forma działania, ponieważ wraz z dopuszczaniem większej ilości szkodliwych leków na raka, rosły zyski ze sprzedaży, na czym również korzystał rząd USA!

W związku z takim obrotem sprawy, następują zrozumiałe konsekwencje. Sprawa ma się jeszcze gorzej, niż w przypadku nieefektywnej terapii onkologicznej.

Grupa liczących się na świecie badaczy i naukowców, dokonała przeglądu całości opublikowanych materiałów statystycznych dotyczących medycznych skutków terapii onkologicznych.

Wykazali oni, że: „system medyczny jest obecnie główną przyczyną zgonów i okaleczeń w USA”!

W 2001 roku, zgonów związanych z zawałami serca, odnotowano 699 697, z rakiem było ich 553 251, natomiast spowodowanych medycznymi interwencjami 783 936!!

Statystyki te, świadczą ewidentnie na niekorzyść onkologów pokazując tym samym, jak w świetle prawa doprowadza się do zgonów pacjentów!!

Dlaczego zatem, władze resortu zdrowia, udają, że nie widzą tych masowych zgonów, spowodowanych lekami onkologicznymi chemicznymi, i koncentrują się na ograniczaniu dostępu do naturalnych leków i dodatków do żywności?!

Otóż, jednym z objawów tego oficjalnego nastawienia, są działania wymierzone w 2003 roku w australijską firmę „Pan Pharmaceuticals”.

W następstwie tych działań, Rząd australijski zmusił tego największego producenta naturalnych leków do ogłoszenia bankructwa.

Rzekomym powodem tego działania, było to, że te leki mogłyby wywołać choroby ??, oraz doprowadzić do zgonów??.

Takie było oficjalne stanowisko Rządu australijskiego, który aby zmusić firmę do ogłoszenia bankructwa, TGA ( Therapetic Goods Administration ), zawiesiła licencję oraz nakazała, natychmiastowe wycofanie 219 produktów, „Pan Pharmaceuticals”.

W ten właśnie sposób producenci szkodliwych leków onkologicznych pozbyli się potężnego koncernu.

Jednak były szef „Pan Pharmaceuticals”, nie żyjący już dzisiaj, Jim Selim nie poddał się tak łatwo. Pozwał on rząd federalny udowadniając przed sądem że TGA nadużywając swojej władzy bezprawnie cofnął licencję oraz wycofał z rynku 219 produktów „Pan Pharmaceuticals”.

W konsekwencji Jim Selim, udowodnił wszystkie nieprawidłowości i tym samym wygrał przed sądem uzyskując 50 mln dolarów odszkodowania oraz 5 mln dolarów kosztów sądowych.

Tym samym, Jim Selim udowodnił, że nie tylko firmy produkujące leki onkologiczne czerpią niewyobrażalne dochody z tego tytułu, lecz również rządy państw mają z tego zyski oraz pomagają koncernom w „likwidacji” konkurencji. Jak zatem działa ta machina leków onkologicznych?

W odpowiedzi na to pytanie, posłużymy się konkretnym przykładem nienaukowej natury badań medycznych.

Przykładem tego jest ostatnie fiasko zastępczej terapii hormonalnej ( Hormone Replacement Therapy w skrócie HRT ). Kilkadziesiąt lat temu została ona przedstawiona jako wynik „rygorystycznych badań medycznych”.

Stwierdzono, iż jest to terapia bezpieczna i efektywna, powołując się na fakt, że w przeciwnym razie nie została by dopuszczona. Kurację tę zalecano jako zapobiegawczą zawałom serca oraz nowotworowi.

Obecnie przeprowadzone badania, udowodniły, że HRT jest kuracją bardzo niebezpieczną oraz że zwiększa ryzyko wystąpienia zawału serca oraz chorobom nowotworowym!!

Dlaczego zatem nie wykryto tego wcześniej i truto pacjentów? Odpowiedź jest bardzo prosta. Otóż pierwotne badania przeprowadzano tylko i wyłącznie pod kątem uzyskania maksymalnych zysków finansowych, a nie skuteczności leku!!

Zostało to ujawnione, ponieważ: obecnie badacze nie mieli już w zyskach żadnego udziału. Niestety jak ujawniają faty dzisiaj właśnie badania pod kątem uzyskania maksymalnych zysków dominują jeśli nie we wszystkich, to w większości badań medycznych leków onkologicznych.

Jak więc doskonale widać machina wprawiona w ruch w XIX wieku doskonale funkcjonuje, do dziś w niezmienionej formie, a jedynie za sprawą Clintona, w łatwiejszym wprowadzaniu leków na rynek oraz większego zasięgu!! Z OFICJALNYMI NAPISAMI W KLINIKACH – PRACOWNIA PODAWANIA CHEMII !!

Hitlerowskie nawyki?!

Zapewne wielu z Was, się teraz zastanawia, co mamy na myśli i dlaczego tak ostry podtytuł?

Odpowiedź, na to pytanie, jest bardzo prosta i niebawem zrozumiecie wszystko. Jak pokazała nam historia powstania onkologii, już od samego początku wprowadzania leczenia chemicznego, pozostałą część medycyny nazwano „medycyną alternatywną”.

Zamykano uczelnie i zwalniano lekarzy, nie chcących się podporządkować Rockefellerom.

Czego to dowodzi? Właśnie w tym miejscu, zostaną rozwiane Wasze wątpliwości! Jak pamiętamy, z Historii, uczonej w szkołach Hitler uważał, że Niemcy, to są „nadludzie”, a wszyscy inni rasy nie aryjskiej, to podludzie !!

Dokładnie tak samo jest w przypadku onkologii oraz innych dziedzin medycyny.

Jak już, dowiedliśmy wcześniej, onkologia jest dziedziną nie istniejącą czyli sofistyczną, stworzoną na potrzeby zarabiania ogromnych pieniędzy, w której nie ważny jest człowiek i zdrowie, a jedynie chęć zysku.

Właśnie dlatego, reszta medycyny została nazwana „alternatywną”.

Wynika z tego, że jedyną słuszną nauką medyczną jest onkologia, a reszta po prostu nie istnieje. Takim stwierdzeniem onkolodzy ugodzili w cały medyczny świat ludzi walczących o życie i zdrowie pacjenta. Cała Nauka medyczna została zdyskredytowana, a jedyną słuszną drogą jest onkologia. Bez mała przez 3 wieki onkolodzy uważają się za panów życia i śmierci.

Uruchomili machinę która doskonale funkcjonuje do dzisiaj. Nie cofają się przed niczym, aby osiągnąć cel i utrzymać swoją pozycję. Rujnują dobrze prosperujące firmy wszystkimi dostępnymi metodami.

Na skutek ich działań zmarło już wiele milionów ludzi na całym świecie. Jak pokazała historia najlepiej wszystkich i na wszystko leczyli by chemio i radioterapią i to najlepiej „złotym” środkiem na wszystko czyli radem.

W ten właśnie sposób bez najmniejszych już przeszkód osiągali by kosmiczne zyski z produkcji leków i zapewne wycofaliby ze sprzedaży wszystkie leki nie będące chemią.

Jednak w tym wszystkim, w całej chęci obrzydliwego bogactwa, oraz nie liczenia się z nikim i z niczym zapomnieli, o jednym.

Każda dziedzina medycyny, za wyjątkiem onkologii, jest prawdziwa i zasadna.

Ma potężne fundamenty naukowe, a każde schorzenie posiada własną etiopatogenezę oraz posiada przyczynę i skuteczne leczenie, czego nie można powiedzieć, o onkologii, w takiej formie jaką posługują się onkolodzy.

Zaślepieni chęcią zysków zaczęli popełniać błędy. Prawdopodobnie gdyby, nie FAKT !, że pewni ludzie, stali już się nie potrzebni onkologom, nigdy nie dowiedzielibyśmy się prawdy.

Nie wyszła by na jaw historia powstania tej sofistycznej dziedziny, a żadne prawdziwe badania oraz statystyki, nie ujrzały by światła dziennego.

Prawdopodobnie ludzie, którzy zostali odsunięci, od tej machiny stopniowo zaczęli ujawniać fakty, te prawdziwe. Nawet w najśmielszych snach, nikt z was nie przypuszczałby nawet, w jaki sposób onkologowie stwarzają swoje statystyki.

Otóż wyobraźcie sobie kobietę, która podczas obserwacji swojego ciała wyczuwa guzek na piersi. Ta wystraszona kobieta, idzie do lekarza celem zdiagnozowania: Co to jest i czy to nowotwór? Lekarz onkolog po pobieżnym badaniu wysyła ową pacjentkę na oddział onkologiczny. Tam bez żadnych ceregieli obcina się kobiecie zdrową pierś !! Onkolog tłumaczy to faktem, że zabieg został zrobiony zapobiegawczo, zanim powstaną z tego guzka komórki nowotworowe !! To jest Curiosum !!!

W ten właśnie sposób, powstaje statystyka, że owa pacjentka, która w rzeczywistości była zdrowa, została „cudownie wyleczona”.

To, właśnie ci sami ludzie, których cały dorobek, to jedno wielkie oszustwo, śmiom twierdzić, że prawdziwa nauka jest „alternatywną”?!

W ten sposób zostali obrażeni i wyszydzeni lekarze z całego świata.

Ludzie którzy całe swoje życie i umiejętności, oraz wiedzę poświęcili dla dobra ludzkości, ratując im niejednokrotnie wartość najwyższą… – życie!

Wszystko to, dla tego, że nie stosują leczenia chemicznego, co onkologom jest nie na rękę i dla tego, postanowili postawić ich, w tak niekorzystnym świetle.

Tym samym wykpili prawdziwą NAUKĘ. Być może, te fakty umknęły lekarzom, ponieważ podejrzewamy, że gdyby naprawdę wiedzieli w jaki sposób zostali potraktowani, byłby to wstrząs dla całego świata medycznego, nie zostawiony z pewnością bez odzewu.

Przecież jest bardzo wielu wybitnych lekarzy, którzy przyczynili się do rozwoju medycyny, oraz do walki z nie znanymi wcześniej chorobami. Dla tych ludzi, określenie „medyków alternatywnych”, to po prostu potwarz !!

Skoro tak została postawiona sprawa, przez ludzi nie mających żadnych osiągnięć naukowych, więc przeanalizujmy ten temat bliżej.

Najpierw, udzielimy odpowiedzi na pytanie; Dlaczego onkologia stawia medycynę, w tak niekorzystnym świetle. Odpowiedź jest bardzo prosta.

Z obawy przed rozwiązaniem onkotworzenia.

Jeżeli dziś, zostało by ogłoszone rozwiązanie tematu, oraz podanie składu leku, natychmiast zostaje zatrzymana cała machina przynosząca niewyobrażalne dochody.

Lekarze onkolodzy przestali by istnieć, z bardzo prostej przyczyny. Okazało by się mianowicie, że tak naprawdę ludzie, którzy dzisiaj uważają się za „lekarzy”, panów życia i śmierci, tak naprawdę nie mają prawa leczyć ludzi, z uwagi na fakt, że nie posiadają specjalizacji z onkologii, ale tej prawdziwej.

Czyli tak naprawdę, to jedyne co mogą, to pracować w charakterze lekarza stażysty. Przecież nie można mieć specjalizacji z czegoś, co nie istnieje w obecnej formie, prawda?

„Według onkologów można. Więc może, my też stworzymy sobie własną, wyimaginowaną naukę i specjalizujemy się w niej? Nazwiemy ją – Pinokiologia. Oparta będzie na faktach, z życia Pinokia. Udowodnimy w niej ,że Pinokiowi, po spaleniu nogi, stolarz wystrugał nową. Do tego można stworzyć wiele tez i faktów tylko po co?! My nie jesteśmy pokroju sofistów”.

Jak to wszystko naprawdę działa i do czego zdolni są onkolodzy, mieliśmy okazję przekonać się w zeszłym roku.

Otóż, nasza pacjentka, polecała nas chorym ludziom na jednym z forów onkologicznych. Oczywiście nikt nikogo, do niczego nie namawiał, a jedynie było to, w kontekście, że jeśli ktoś chce, to może skorzystać.

Na tym forum zaczęto nas atakować, mimo, iż my nic tam nie pisaliśmy. Aby ostudzić emocje wprowadziliśmy oświadczenie, w którym napisaliśmy aby nas nie atakowano oraz, że nie mamy w zwyczaju wchodzić na sofistyczne pole.

Jednak nie zrozumieli tego onkolodzy i dalej nas atakowali. Ujawniliśmy więc parę faktów, na temat onkologii, oraz leków, które jak opisała pani onkolog „przedłużają życie”. Kiedy już pani onkolog oraz panu z Australii brakło argumentów, bez podania jakiejkolwiek przyczyny zostaliśmy usunięci z tego forum. Oczywiście nie chcieliśmy awantur więc czasowo daliśmy sobie z tym spokój, jednak na pewno wrócimy do tego tematu, i moderator, który bezprawnie nas usunął odpowie, za to.

Oczywiście, to jest tylko jeden z wielu przykładów, taki bardziej kulturalny, jakimi dysponujemy. Doskonale więc wiemy jakimi metodami posługują się onkolodzy, oraz ludzie z „machiny chemicznej”. Za wszelką cenę nie chcą dopuścić do ogłoszenia pracy ponieważ jest to równoznaczne z ich końcem definitywnym. Wszystko co do tej pory zbudowali wraz z całym systemem zarabiania ogromnych pieniędzy runie w gruzach.

Możemy to, porównać tylko z jednym. Kiedyś podobnymi jak dziś panami życia i śmierci byli pulmonologowie. Mieli podobne „królestwo”, do onkologów, jednak, o wiele mniejsze. Być może rządzili by się takimi prawami do dziś, gdyby nie Robert Koch, który rozniósł w pył całe „królestwo” pulmonologiczne.

Teraz przed takim samym problemem stają powoli onkolodzy. Z tą jednak różnicą, że to co stworzyli jest, o wiele potężniejsze od pulmonologów.

Teraz tylko boją się tego, że być może dzisiaj, my dla nich będziemy tym czym kiedyś był Robert Koch, dla pulmonologów.

Mimo tego, że doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, co może nam grozić, nie zrezygnujemy z ujawnienia całej prawdy i obnażenia tego mitu jakim jest onkologia.

Oczywiście jesteśmy doskonale zabezpieczeni, na okoliczność jakiejkolwiek krzywdy, ze strony ludzi, którym zależy na tym aby wszystko pozostało tak jak jest. W przypadku gdyby: cokolwiek nam się przydarzyło nawet w wyniku „nieszczęśliwego” wypadku, w ciągu 60 minut, od takiego zdarzenia, cała „machina”, chemiczna wraz z onkologią w obecnej formie przestanie istnieć, ponieważ w ciągu 60 minut w największych telewizjach na całym świecie, oraz na wszystkich portalach internetowych zostanie podane rozwiązanie onkotworzenia, wraz z formułą jedynego, gotowego i skutecznego leku na raka, z całością Pracy PNO I / Na półki czasu/. Zostanie to załatwione jednym cięciem z zastrzeżeniem, że żadna z firm dotychczas produkująca leki onkologiczne chemiczne, oraz zarządzane przez ludzi sądzonych za ludobójstwo w Auschwitz, nie ma prawa produkować NEOFINY®© !! W ten oto sposób zostanie zakończony sofizm, oszustwo świata oraz uśmiercanie w świetle prawa. Dlatego niech dobrze zastanowią się Ci, którzy czyhają na nasze życie, czy im się to opłaci. Dla zainteresowanych: PNO II / Poza czas/, dotyczącej długości życia: W minionym tygodniu, została rozwiązana etiopatogeneza, procesu starzenia się organizmu: wielokomórkowców w tym człowieka!!

Jarek i Zbyszek

CDN

21 Listopada 2010                                                                                                       Onkologia Nauka czy fikcja? Część IV

 

Część IV

Onkologia: nie istnieje w tej FORMIE…

Do tego artykułu zostanie załączona Skarga Lekarzy Świata do Trybunału w Hadze ( której weszliśmy w posiadanie ) – skierowana, jako protest przeciwko stosowaniu chemii, w tym wypadku i leków w onkologii jak wielu dziedzinach medycyny.

Protest jest z 2003 roku, zatem problem nie jest nowy. Powództwo jest bardzo rozbudowane i określające konkretnie, co oczekują lekarze Świata, zatem zachodzi od razu pytanie – co powinny oczekiwać rodziny leczone… ? przez naszych lekarzy, którzy uprawiają nadal tę praktykę tzn. tymi związkami.

Koniec lat dziewięćdziesiątych, zeszłego stulecia: General Motors finansuje, za pośrednictwem Opla, BUDOWĘ POTĘŻNEGO Instytutu Onkologii w Gliwicach; jak już kiedyś było w historii – pojawiają się oficjalne napisy na drzwiach – czego dotyczy nowotwór i gdzie podaje się chemię…>!! Na domiar, aby prawdopodobnie zakpić – nadaje się imię M. Skłodowskiej – Curie, która z historii medycyny wiemy, w jakich mękach, dokonywała życia… z powodu, nowotworu>!

Dlaczego skutek Skargi był wątpliwy ?? Pierwsza i zasadnicza „ jak zwykle” odpowiedź, onkologów…: Co macie, lub, co oferujecie w zamian… !!!

Minęło siedem lat; to było bardzo długie siedem lat, to są kolejne miliony ofiar, do dnia kiedy po raz pierwszy na Portal Internetowy – weszła mała, nie rzucająca się oczy, Nazwa SSPG ®© ; nikt nie spodziewał się wówczas, że może zapowiadać ona, coś bardzo groźnego, dla całego systemu onkologii.

Po raz pierwszy oficjalnie na Świecie – strona ma do ZAOFEROWANIA : ROZWIĄZANIE, CZYM JEST NOWOTWORZENIE, ORAZ LECZENIE. Takiego obrotu sprawy, nikt się nie mógł spodziewać, ponieważ w latach czterdziestych uznano i to autorytety naukowe całej epoki – że temat jest nie do rozwiązania… !!!

Niech nikt nie myśli, że ja nie doceniam uczonych tego okresu wprost przeciwnie ; ponieważ chyba znamy takie nazwiska jak: Einstein, Bell, Maxwell, Bor, Oppenheimer oraz wielu, wielu innych… !!!

CI LUDZIE STWORZYLI NASZĄ DZISIEJSZĄ RZECZYWISTOŚĆ – ZATEM MUSIMY MIEĆ REZERWĘ DO TEGO, CO MYŚLIMY…!!

Dziś po raz pierwszy na Świecie, piszemy wprost : temat z onkologii na czym polega zjawisko nowotworzenia, jaka jest idea leku, skutecznego na ten „twór” – ZOSTAŁ ROZWIĄZANY …

Nasi koledzy w 2003 roku, nie mieli onkologom nic do zaoferowania w zamian, jako Światu – My mamy… !!!

Złowieszcze Hasło dla sofistów – ROZWIĄZANIE… !!!

Czy to, że w 2003 roku – nie mieli „siły coś, za coś” TO przeważyło?, dziś zobaczymy, ponieważ jest – Rzeczywistość – za fikcję… !!!

 

Skarga do pobrania poniżej:

Skarga do Hagi – z 2003 roku

CDN

 4 Grudnia 2012                                                                                                Onkologia Nauka czy fikcja? Część V

 

Część V

Cała prawda o onkologii klinicznej czyli jak skutecznie zabić pacjenta!!!

Powrót do przeszłości !!

Ostatnio z powodu natłoku pracy oraz innych problemów, nie aktualizowaliśmy naszego cyklu artykułów. Jak zapowiadaliśmy, ta część miała być, o lekach przeciwbólowych, jednak z powodu zaistnienia szczególnych okoliczności, zajmiemy się przypadkami pacjentów z onkologii poznańskiej oraz łódzkiej.

W ostatnim czasie jeden z naszych pacjentów z powodu poważnego zapalanie całego płata płuca z naciekiem ropnym trafił na Oddział Onkologii Klinicznej z Pododdziałem Dziennej Chemii w Poznaniu. Z oczywistych powodów nie podajemy danych pacjenta. Każdy wie, że powierzając pacjenta lekarzom w szpitalu, mogą być spokojni, o jego los. Ten konkretny pacjent, był po zabiegach przeprowadzonych przez nas, natomiast na skutek zapalenia płuc, oraz problemu z oddawaniem moczu, musiał znaleźć się w szpitalu. Wizyta w szpitalu, miała polegać na wyleczeniu zapalenia oraz wykonaniu szczegółowych badań.

Pacjent zgłosił się do szpitala, w ogólnym stanie dobrym, o własnych siłach. Nikt nawet w najśmielszych snach nie mógł przewidzieć, tego co nastąpi. Po kilku dniach od zgłoszenia się do szpitala, pacjent zaczął uskarżać się na niedowład kończyn dolnych. Polegało to, na tym, że pacjent zaczął mieć problemy z poruszaniem nogami oraz z chodzeniem. Lekarze bez wykonania badań specjalistycznych, a jedynie na podstawie przeprowadzonej rozmowy z pacjentem, oraz konsultacji neurologicznej, która nie bardzo wiemy na czym polegała, stwierdzono, że prawdopodobnie jest ucisk na rdzeń kręgowy. Kiedy rodzina pacjenta poinformowała nas o tym, byliśmy szczerze zdziwieni stawianiem takich diagnoz, bez specjalistycznych badań, które nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Podstępem wykonano pacjentowi radioterapię na kręgosłup, gdzie nie było absolutnie żadnej zmiany onkologicznej!! Rodzina pacjenta była zdumiona i zaskoczona takim obrotem sprawy. W rozmowie z lekarzem, zastrzegli sobie, że bez ich zgody i wiedzy, nie życzą sobie podawania pacjentowi żadnej radio ani też chemioterapii. W tym miejscu należy zaznaczyć, że pacjent absolutnie nie mógł mieć radioterapii ponieważ, poważnym przeciwwskazaniem do tego zabiegu było bardzo poważne zapalenie całego płata płuca, oraz brak jakiejkolwiek zmiany onkologicznej w obrębie kręgosłupa. Jak ogólnie wiadomo, pacjent poddawany radio bądź chemioterapii nie może być nawet przeziębiony!!

Takie postępowanie lekarzy, pociągnęło za sobą lawinę, która doprowadziła do tragedii. Nie wyprzedzajmy jednak faktów. Zaledwie kilka dni po pierwszym naświetlaniu, gdzie rodzina wyraźnie zaznaczyła, że nie życzy sobie takiego traktowania pacjenta, oraz żadnych zabiegów bez ich wiedzy i zgody, lekarze wpadli na kolejny szalony pomysł. Pod pozorem kontroli neurologicznej zabrali pacjenta na kolejną radioterapię, tym razem na głowę, gdzie również nie było żadnych zmian onkologicznych!! Kiedy poinformowali, o tym rodzinę, wszyscy byli w szoku. Na pytanie dlaczego, po raz kolejny zabrano pacjenta na radioterapię bez rozmowy z rodziną oraz podstępem, lekarz stwierdził: „. W przeciwnym wypadku pacjent nie wyraziłby zgody na przeprowadzenie radioterapii….”, po czym oznajmił, że pacjent nie dożyje Świąt Bożego Narodzenia. W tym miejscu należy zaznaczyć, że lekarze, którzy zastosowali ten perfidny podstęp, złamali wszelkie prawa, począwszy od Karty Praw Pacjenta, poprzez Dzienniki Ustaw, skończywszy na Konstytucji RP!.

W tym miejscy nasuwa się pewne skojarzenie z przeszłości które rozwiąże podstawę podtytułu tego artykułu. Jest to kolejny dowód potwierdzający, że onkologia, w tej formie nie istnieje, oraz jej rozwój w czasie II Wojny Światowej, a raczej pewne nawyki zaczerpnięte z tamtego okresu. Jak zapewne wszyscy pamiętają z historii, w Auschwitz, wysyłając ludzi do komory gazowej faszyści używali identycznych podstępów, tłumacząc więźniom, że idą do łaźni, wsypywali Zyclion B. Oczywiście następstwem „tej kąpieli” był zgon więźniów.

Rodzina naszego pacjenta, nie mogła zrozumieć takiego postępowania lekarzy oraz faktu, że pacjent poszedł do szpitala, o własnych siłach, a do domu wrócił karetką.

Po przesłaniu do nas dokumentacji, ze szpitala zrozumieliśmy dokładnie wszystko. Cała nasz praca, została zniszczona, a postępowanie lekarzy nazwane „leczeniem”, było jedynie działaniem w celu pozbawienia pacjenta wartości najwyższej czyli życia. W tym momencie wiedzieliśmy już, że tylko cud może uratować tego pacjenta. Jednak zwiększyliśmy dawkę leku 10.000 jednostek i wykonaliśmy zabieg, choć uprzedziliśmy rodzinę, że nie dajemy szansy na powodzenie. Jak się okazało w drugi dzień, po zabiegu negatyw został przerwany… !

Zostaliśmy poinformowani przez rodzinę pacjenta, że niestety mimo podjęcia przez nas próby ratowania, pacjent zmarł… Jest nam niezmiernie przykro z tego powodu, tym bardziej, że dla nas, każdy pacjent jest jak członek rodziny. Od momentu zgłoszenia się do nas i pierwszego zabiegu praktycznie żyjemy, życiem danego pacjenta, poprzez codzienną szczegółową korespondencje, itd. Niestety teraz możemy z całą pewnością powiedzieć że działania lekarzy w szpitalu, były nie inaczej, jak zamordowaniem pacjenta!

Jednak kto mógł przewidzieć, że udając się do szpitala w celu wyleczenia zupełnie innych schorzeń, zostaną podjęte kroki naruszające możliwie wszystkie procedury, Ustawy, które w konsekwencji, okażą się zamordowaniem pacjenta. To przykre, tym bardziej, że lekarze mają zgoła odwrotne zadanie…!, jednak, jak pokazało nam życie, nie na onkologii w Poznaniu.

Jednak jak można ratować ludzkie życie, posługując się czymś, co zostało stworzone jedynie, w celu osiągnięcia kosmicznych dochodów?

Jak można ratować kogoś, nic nie wiedząc na temat nowotworów, nie znając ich zwyczajów, nie znając przyczyny, ani etiopatogenezy schorzenia?

Czy naprawdę jesteśmy już w takim miejscu, że pacjent nie ma znaczenia, bo jest ich na świecie wystarczająco dużo, aby można ich mordować w świetle prawa, i spokojnie napychać sobie kieszenie?

To, przerażająca wizja przyszłości, pokazująca doskonale, oblicze onkologii.

Oczywiście dotyczy to, na razie onkologii poznańskiej oraz łódzkiej, do której zaraz dojdziemy, jednak z posiadanej, przez nas wiedzy, również od innych pacjentów, a nie odosobnionych przypadków.

Teraz, po krótce opiszemy, kolejny przypadek, tym razem z Regionalnego Ośrodka Onkologicznego z Oddziału Chemioterapii w Łodzi, który jest równie bezmyślny i ukierunkowany jedynie, na zgon pacjenta.

Niedawno zgłosiła się do nas rodzina, kolejnego pacjenta, tym razem prowadzonego przez w/w Ośrodek. Po szczegółowym przeanalizowaniu dokumentacji medycznej, oraz wyników badań i informacji przekazanych nam przez rodzinę, włos się na głowie „zjeżył”. Okazało się bowiem, iż tak samo jak w przypadku poznania, onkolodzy z Łodzi, idą w tym samy kierunku, tylko innymi metodami. Jak wynika z dokumentacji medycznej, oraz wyników badań, temu pacjentowi, nie możemy pomóc z uwagi na fakt, nieodwracalnego uszkodzenia narządów, oraz nośników, metabolitów, oraz leków, elektrolitów, równowagi płynowej, gospodarki kwasowo – zasadowej, poprzez zniszczenie narządów przez lekarzy, którzy doprowadzili do katastrofalnego uszkodzenia wątroby i nerek !!

Poinformowaliśmy rodzinę pacjenta, że niestety, ale w tej sytuacji nie jesteśmy w stanie pomóc, temu pacjentowi, który już został skazany przez lekarzy, na śmierć. Rodzina pacjenta, bardzo nalegała na wykonie zabiegu mimo, że naprawdę, nie jesteśmy Bogami i nigdy za takich nie uważaliśmy się jak czyni to wielu, lecz nie możemy nikomu dać nowych narządów. My doskonale wiemy co możemy wykonać, a czego już nie jesteśmy w stanie zrobić. Dokładnie tak jak pisze na wstępie do naszego portalu: „Nie jest za późno jeśli nie uszkodzono Ci narządów, Twoja droga do życia jest otwarta”.

Jednak w tym stanie rzeczy postanowiliśmy zrobić wyjątek i przeprowadzić zabieg, na wyraźną prośbę rodziny, jednak zaznaczyliśmy z góry, żeby nie spodziewano się cudu.

Lekarze onkolodzy, po raz kolejny pokazali, szczyt własnej głupoty, nieodpowiedzialności oraz świadomego działania, na szkodę pacjenta prowadzącą do zgonu! Schemat działania taki sam, lecz środek inny. Pacjent zgłasza się, na oddział onkologiczny w Łodzi. Jak doskonale obrazują wyniki, nie nadaje się do podania chemii, między innymi z powodu bardzo zaawansowanej mocznicy oraz innych schorzeń. Są to, przesłanki dla onkologów że pod żadnym pozorem, nie wolno podjąć leczenia chemio ani radioterapią, ponieważ każdy taki wykonany zabieg, z pewnością będzie, ze szkodą dla pacjenta, oraz doprowadzi do jego zgonu.

Jednak jak pokazała rzeczywistość, dla onkologów z Łodzi, to nie jest żadna przeszkoda. Zabierają pacjenta na chemioterapię. Jak się okazuje, na skutek tego zabiegu, doszło do dalszego bardzo poważnego uszkodzenia wątroby, nerek oraz nośników białkowych, bardzo ważnych dla organizmu.

Jak wynika z ostatnich wyników badań, w tym stanie klinicznym, do którego został doprowadzony pacjent, nie ma już dużo czasu i niestety musi nastąpić zgon. Na chwilę pisania tego artykułu, pacjent jeszcze żyje. Jednak jak już podkreślaliśmy na wyraźną prośbę rodziny pacjenta postanowiliśmy podjąć tę rozpaczliwą próbę ratowania życia, może zdaży się cud… Jednak mimo wszystko postanowiliśmy nie zostawiać tego pacjenta bez pomocy. Z pewnością poinformujemy na naszej stronie o dalszym przebiegu sprawy.

Jednak, po tym wszystkim, co tutaj opisaliśmy, nasuwa się wiele pytań…

Ciekawe jakie znaczenie, mają dla onkologów słowa przysięgi Hipokratesa, „Primum Non Noce Re”, ( po pierwsze nie szkodzić )!?

Jak wynika z powyższych przykładów, ludzie, którzy doprowadzili do takich konsekwencji, jakie ponieśli ich pacjenci, nie mają nic wspólnego, nawet z etyką lekarską. Kim trzeba być, aby wykorzystując zdobytą wiedzę medyczną, składając przysięgę Hipokratesa, działać na szkodę pacjenta pozbawiając go życia… Czy może, są już tak pozbawieni jakichkolwiek uczuć i skrupułów, że śmierć, jest dla nich chlebem powszednim?

Nie raz, prowadziliśmy, ze Zbyszkiem rozmowy, na ten temat: i mój przyjaciel jako lekarz z 30-sto letnim stażem, zawsze mi podkreślał, że mimo tego, iż niejednokrotnie zetknął się ze śmiercią, nigdy nie jest możliwe, aby się do niej przyzwyczaić. Ja sam, też to wiem, ponieważ doświadczyłem tego na własnej skórze, jakie to jest uczucie, kiedy odchodzi człowiek, któremu można było pomóc, jednak ktoś w białym kitlu ( uważający się za pana życia i śmierci ), swoim postępowaniem, doprowadził do zgonu, decydując inaczej.

Ja doskonale wiem, znając Zbyszka, pracując z nim, i będąc jego przyjacielem, że się nie myli. Nie można, przywyknąć do śmierci, nigdy. Kim więc są Ci ludzie dla których, śmierć jest chlebem powszednim? Może jeszcze czują się bezkarni choć już, wiedzą, że koniec jest bliski, jednak wówczas zostaną rozliczeni z każdej decyzji, każdego pacjenta i to znacznie skrupulatniej, niż szefowie IG FARBEN, za swoje zbrodnie w Auschwitz…

CDN

  21 Luty 2013                                             Onkologia Nauka czy fikcja? Część VI

 

Część VI

Morderstwa chorych na raka w hospicjum !!

Brak wiedzy medycznej czy świadome działanie ?!!

Jak każdy doskonale wie hospicjum, jest ( a przynajmniej powinno być ) miejscem, w którym ludzie pod dobrą opieką lekarzy i pielęgniarek, powinni spokojnie i w miarę komfortowych warunkach, doczekać kresu swoich dni.

Jednak czy naprawdę wiedza, którą posiadamy, powierzając swoich bliskich hospicjom, pokrywa się z realiami?

Czy oddając bliskich do hospicjum, z przekonaniem, że są pod dobrą opieką, oznacza że możemy być, o nich spokojni?

Aby w pełni, oddać obraz realiów hospicjów w Polsce, posłużymy się konkretnym przykładem. Oczywiście należy brać pod uwagę, że nie wszędzie dzieją się takie rzeczy, i z pewnością, są placówki sumiennie i rzetelnie wykonujące swoje obowiązki. Jednak zanim zdecydujecie się powierzyć swoją bliską osobę opiece hospicjum, sprawdźcie dokładnie, czy na pewno możecie spać spokojnie.

Jak już pisaliśmy w poprzednim artykule, tragedia tego pacjenta rozpoczęła się na onkologii w Łodzi. Jak to wszystko zostało zapoczątkowane, pisaliśmy w poprzednim artykule.

Po wszystkich bezsensownych zabiegach, rozpoczynających „drogę śmierci” pacjenta, rodzina w dobrej wierze, zdecydowała się oddać bliskiego, pod opiekę hospicjum. Jeszcze wtedy, nikt nawet nie przypuszczał, że morderstwo zapoczątkowane na onkologii w Łodzi, zostanie dokończone, w hospicjum, z premedytacją. Ponieważ przygotowania do zabiegu, oraz sprowadzanie komponentów, budowa negatywu, i produkcja NEOFINY®©,zajmuje pewien okres czasu, zabieg pacjenta został zaplanowany na piątek, 19-11-2010 roku.

Jak już wcześniej podkreślaliśmy, zrobiliśmy wyjątek, jedynie na prośbę rodziny. Jednak od momentu, zgłoszenia się do nas, pacjent cały czas, był przez nas monitorowany. Codziennie, na bieżąco byliśmy informowani, o stanie klinicznym pacjenta, wiedzieliśmy jakie leki przyjmuje, jakie procedury są przeprowadzane w hospicjum, oraz na bieżąco sprawdzaliśmy wyniki badań, jakie wykonywano, a rodzina pacjenta przesyłała nam, drogą elektroniczną. Od samego początku wiedzieliśmy, że nerki oraz wątroba pacjenta, są w bardzo poważnym stopniu uszkodzone, o czym informowaliśmy rodzinę pacjenta. Pierwsze niepokojące sygnały, dotarły do nas w momencie, kiedy lekarz z hospicjum, powiedział rodzinie pacjenta, że nerki są w jak najlepszym porządku, a jedynie wątroba jest uszkodzona. Mając przed sobą wyniki badań, nie wierzyliśmy własnym uszom, że lekarz, w tak perfidny sposób, mógł okłamać rodzinę pacjenta.

Czyżby brak wiedzy medycznej, czy może celowe działanie?

Oczywiście, nikt w hospicjum nie wiedział, że pacjent jest przez nas monitorowany, oraz dokładnie analizujemy zarówno wyniki badań, jak i poczynania lekarzy. Nawet człowiek, nie mający wiedzy medycznej, zastanowiłby się nad faktem, że skoro nerki były w tak idealnym stanie, jak twierdził lekarz, to w jakim celu pacjent został zacewnikowany?

Dlaczego, mocz spływający cewnikiem był w tak małych ilościach, ( ok. 1000-1200ml na dobę )oraz miał kolor mocno ceglasty? Same te fakty, wskazują na poważne uszkodzenie nerek, jednak lekarz, świadomie oszukiwał rodzinę, uparcie próbując zbić kreatyninę i mocznik. Rodzina pacjenta, doskonale była przez nas poinformowana, o faktycznym stanie klinicznym pacjenta. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść. Fakty, które teraz przedstawimy, doskonale pokazują, w jaki sposób, można zamordować świadomie pacjenta i wmawiać rodzinie, że wszystko jest w porządku.

Otóż w czwartek 18-11-2010 roku, analizując kolejne wykonane wyniki badań, przeraził nas bardzo wysoki poziom potasu ( kolejny dowód na uszkodzenie nerek ), który był niewiele pod granicą powodującą migotanie komór, i w rezultacie zgon pacjenta. Aby nie tracić cennego czasu, bezzwłocznie zadzwoniliśmy do rodziny pacjenta, informując ich, o tych przerażających faktach. Rodzina bardzo się przeraziła naszym odkryciem. Powiedzieliśmy również, co należy zrobić aby ewakuować nadmiar potasu z organizmu. Rodzina natychmiast z wynikami badań, udała się do pani doktor, mającej tego dnia dyżur w hospicjum. Na przedstawione argumenty, poparte wynikami badań, przedstawionymi pani doktor, lekarka stwierdziła, że przedstawione wyniki badań nie przedstawiają niczego niepokojącego, oraz nie poda zaproponowanych leków, ponieważ coś tam powodują ( rodzina nie była w stanie powiedzieć, co z posiadanych od pani doktor wiadomości ) oraz, że dializa też jest nie potrzebna.

Czyżby kolejny brak wiedzy pani doktor?

Może jednak należy to rozumieć, jako świadome działanie, mające na celu zamordowanie pacjenta?

Rodzina opuściła gabinet z nadzieją, że następnego dnia, uda im się „załatwić ewakuację” z organizmu pacjenta nadmiar potasu. Jeszcze wtedy rodzina nie zdawała sobie sprawy z faktu, że w tym momencie, pani doktor wydała wyrok śmierci na pacjenta !!

Jednak, o tym rodzina miała się dopiero przekonać niebawem. Jak już wspominaliśmy, rodzina pacjenta, została poinformowana przez nas, że skutkiem nadmiaru potasu w organizmie, jest migotanie komór, i w konsekwencji śmierć pacjenta. Zarówno w rozmowie telefonicznej, jak i w korespondencji elektronicznej, podkreślaliśmy bardzo wyraźnie, że w takiej sytuacji, priorytetem jest ratowanie życia pacjenta, czyli natychmiastowe usunięcie nadmiaru potasu z organizmu.

Rodzina pacjenta czuła się bezsilna w sytuacji, gdzie pani doktor z hospicjum, odmówiła ratowania życia pacjenta, stwierdzając, że nie widzi powodu do niepokoju.

Jak wiadomo, nie można zmusić lekarza aby podjął działanie, o których mówi mu rodzina pacjenta. Jednak w tym wypadku pani doktor, nie przewidziała, że rodzina jest doskonale poinformowana przez nas, i posiada wiedzę na temat stanu klinicznego, oraz zagrożenia życia, w jakim znalazł się pacjent. Nad ranem, ok. godziny 400 , nagle na skutek przekroczenia dopuszczalnego stężenia potasu w organizmie, doszło do migotania komór. Zaczął się początek zgonu pacjenta w potwornych męczarniach. Co pewien czas następowały tężcowe skórcze serca, powodujące ból wprost nie do wytrzymania. Oszczędzimy wszystkim tutaj szczegółów, ponieważ jest to za bardzo drastyczne, aby dawać tutaj takie opisy.

Faktem bezspornym jednak jest, że pacjent z zimą krwią został zamordowany, przez panią doktor, za czym przemawia fakt, iż mając prawo wykonywania zawodu, oraz badania, które wskazywały jednoznacznie, co grozi pacjentowi, informacje przekazane przez rodzinę po rozmowie z nami, ( nie zapominajmy że Zbyszek jest fenomenalnym lekarzem interny czyli królowej medycyny ), wszystko zostało zignorowane. Czy zatem w świetle przedstawionych dowodów, oraz podejścia do sprawy pani doktor, jesteśmy w stanie udzielić odpowiedzi na pytanie:

Dlaczego pani doktor z hospicjum, z zimną krwią, zamordowała pacjenta, mogąc uratować go od śmierci?!!

Niestety, powód tego postępowania zna jedynie sprawca. My co najwyżej możemy snuć domysły na ten temat, jednak nie na domysłach oparty jest ten cykl artykułów.

Całkiem niedawno rozpętana była afera, pokazująca łódzkie pogotowie, które podawało pawulon pacjentom, w celu osiągania korzyści, handlując zwłokami. Wszyscy byli zbulwersowani tym faktem, mówiły i pisały, o tym wszystkie media w kraju. Cały naród był zbulwersowany tym faktem. Jednak, to co działo się w łódzkim pogotowiu, ( porównując skalę zjawiska ), było tylko niewielkim incydentem, w porównaniu z tym, co dzieje się na szpitalnych oddziałach onkologicznych, oraz w hospicjach.

Dlaczego na ten temat media milczą !!?

Dlaczego na tak ogromną skalę mordów, w całym kraju, jedynie cierpią na tym rodziny ofiar tych tragedii nie mogąc sobie darować do końca, dlaczego powierzono swoich bliskich w ręce katów !!?

Niestety, nie jesteśmy w stanie udzielić odpowiedzi na te pytania. Jednak takich pytań, jest coraz więcej. Nas przeraża, taka sytuacja, brak jakichkolwiek konsekwencji mordowania ludzi. Coraz więcej ludzi, zapada na choroby onkologiczne. Wszyscy bez wyjątku, poddają się leczeniu przez „rzeźników” nazywających siebie onkologami ( …czy to znaczy, że nie lekarzami ? ), którzy krytykują jakiekolwiek inne formy leczenia, niż te którymi oni dysponują.

Ludzie nie zdając sobie sprawy, z tego co ich czeka, idą jak przysłowiowe owce na rzeź. Jedyne na co mogą liczyć, ze strony onkologów, to kontynuację eksperymentów, zapoczątkowanych na ogromną skalę w Auschwitz. Wszystko wskazuje na to, że nawet motywy pozostały te same, ponieważ tak jak podchodzono do tego tematu w Auschwitz, gdzie obozy były pełne ludzi, tak i teraz gdzie są pełne oddziały onkologiczne, mają do dyspozycji swoich eksperymentów najlepszy materiał: żywego człowieka. Jak pokazuje życie, korzystają z tego do woli, nie licząc się z nikim i z niczym. Tak naprawdę nikt ich nie rozlicza, z tego ilu pacjentów zamordują, jak zawsze, w takich przypadkach, w akcie zgonu gości znana formułka:

Przyczyna zgonu – nowotwór.

To magiczne sformułowanie, ( …nie wiedząc sami, czym jest nowotwór… ), załatwia cały temat mordów masowych. Jak wszyscy doskonale wiemy w przypadku nowotworów, nawet nie robi się sekcji zwłok, ponieważ jak pacjent umrze, od razu znana jest przyczyna, którą zamydla się oczy bliskim ofiar. Wówczas onkolodzy, bezradnie rozkładają ręce, tłumacząc, że przecież zrobili wszystko co w ich mocy, jednak mimo usilnych starań, nie udało się uratować pacjenta.

Te powszechnie znane formułki, załatwiają cały temat, skutecznie odsuwając podejrzenia od onkologów. Przecież to lekarze, po studiach medycznych, którzy ( wydawać by się mogło ) wiedzą co robią. Nic bardziej mylnego, jedyne co robią tak naprawdę, to mordują pacjentów, po czym spokojnie, wracają do domów, do swoich rodzin i rano bez najmniejszego wyrzutu sumienia, patrzą sobie w lustrze w oczy, przy porannej toalecie.

Naprawdę, nawet wśród morderców, odbywających wyroki w więzieniu, sporadycznie, znajdują się ci, którzy nie mają wyrzutów sumienia, wśród onkologów, ta skala wygląda przerażająco. Jednak najbardziej przerażający jest fakt, że czują się bezkarni. Jak do tej pory, nie słyszeliśmy, aby jakikolwiek onkolog, został oskarżony, o zamordowanie własnych pacjentów. Ten fakt jest dla nich jasną przesłanką, że dalej mogą bezkarnie zabijać własnych pacjentów.

Wszystko tłumaczą faktem, że nowotwór jest nieuleczalny ( …nie wiedząc sami, czym jest nowotwór… ) , że wszystko robią aby pomóc pacjentowi, ( ale chyba tylko umrzeć ), że nowotwór nie reaguje na chemię, itp.

Pacjentów zmusza się do poddawania eksperymentom, tłumacząc im, że nie muszą wyrażać na nic zgody, jednak wówczas, nie będą leczeni w żaden sposób. Pacjenci przerażeni wizją takiej przyszłości, ze strachem oddają się w ręce „rzeźników”, bez skrupułów pozbawiających ich życia.

Przesłanka ku temu jest jedna. W momencie przyjęcia na oddział pacjenci podpisują różne formularze, między innymi: i taki, z adnotacją, że lekarz nie ponosi odpowiedzialności, za skutki leczenia !!!

To jest dokument, który zapewnia im bezkarne mordowanie. Zawsze później można się wyłgać, pokazując odpowiedni formularz z podpisem pacjenta, i tłumacząc, że sam wyraził na to zgodę. Doskonale funkcjonująca machina do dokonywania ludobójstwa, prawda !!? Jednak w tym wszystkim, te bestie zapominają, o jednej podstawowej sprawie, że nawet jeśli zastraszony pacjent podpisze ten formularz, to nikogo !!, nie zwalnia z odpowiedzialności !!!

Lekarz dostając prawo wykonywania zawodu, jest odpowiedzialny, za każdą decyzję, jaką podejmie, w stosunku do swojego pacjenta. Zastanówcie się wszyscy nad tym, czy warto słuchać „rzeźników”, i bezgranicznie oddawać się w ich ręce? Przyjrzyjcie się dokładnie temu, co dzieje się wokół i jaki los spotyka ludzi z rąk onkologów. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, zawsze możecie zwrócić się do nas, nawet w celu konsultacji danego schorzenia, oraz zasięgnąć opinii, czy wdrożone postępowanie jest prawidłowe, czy jest tylko, kolejnym krokiem w celu zabicia waszych bliskich.

Nie zrozumcie tego opatrznie, ponieważ napisaliśmy to, tylko w trosce, o wasze życie, ponieważ tak jak pisaliśmy w poprzednim artykule, tak powtórzymy i teraz:

Dla nas, każdy pacjent, jest jak członek rodziny, i każdy jest traktowany indywidualnie. Dla nas, nie istnieją żadne dogmaty, szablony czy tym podobne. Każdy pacjent jest jak „osobna książka”, do której nie istnieje żaden poprzedni, ani następny tom, mówiący, o czymś innym. Właśnie dlatego praca: PNO I, nosi tytuł „Na półki czasu…”.

Jesteśmy wstrząśnięci faktem, że tak wielu musiało stracić życie i tak wielu jeszcze, je straci. Jest nam ogromnie przykro, że w tak okrutny sposób potraktowano, naszych pacjentów, nie licząc się z ich życiem, i wolą walki z chorobą. W pewnym sensie, jest to również naszą porażką, że walcząc z całych sił, o każdego pacjenta, znalazł się ktoś, kto zadecydował, że odbierze im tę najcenniejszą rzecz, jaką każdy człowiek posiada… życie !!

My tylko, na dwóch przykładach, pokazaliśmy, od początku do końca, drogę pacjentów, z zaprezentowaniem wszystkich działań, jakie wykonano, celem zamordowania ich. Tak nie boimy się używać tak ostrych ( choć w stosunku do oprawców łagodnych ) słów, ponieważ wszystko mamy doskonale udokumentowane. Żałujemy tylko, że nie możemy napisać personalnie danych pacjentów, którym poświęciliśmy, te dwie części naszego cyklu artykułów.

Jednak ich bliscy, doskonale będą wiedzieć, że chodzi, o członków, ich rodzin. Jest to, w pewnym sensie hołd jaki chcemy oddać naszym pacjentom, oraz wyrazić własne cierpienie z powodu zamordowania „członków naszych rodzin”.

Ze swej strony, pragniemy jeszcze raz, złożyć głębokie i szczere wyrazy żalu jaki i nas ogarnął, po śmierci naszych pacjentów. Niech będzie, to przykładem i przestrogą dla wszystkich chorych, którzy są w rękach onkologów, splamionych krwią. Pragniemy aby cały świat dowiedział się w jak perfidny, bezwzględny i bezkarny sposób, morduje się w naszych szpitalach i hospicjach. Może dzięki temu, znajdzie się ktoś, kto wyciągnie z tego konsekwencje, i zaprowadzi oprawców, przed oblicze Temidy. My bardzo chętnie pomożemy, w dostarczeniu dowodów, tych zbrodniczych działalności. Być może przyczynimy się do tego, że przestanie się mordować chorych, w świetle prawa, czego szczerze i gorąco pragniemy…

CDN

 

    17 Kwietnia 2010                                       Promieniowanie RDIESTEZYJNE !!!

 

Po upływie ponad 6000 lat : jak wynika z wykopalisk radiestezja była używana w zamierzchłych czasach. Obecnie używane modele wahadeł są identyczne , zostały znalezione w grobowcach władców , zaś na manuskryptach opisane przeznaczenie tych przyżądów.

Dziś właśnie po tak długim czasie po raz pierwszy na świecie ,zidentyfikowaliśmy zjawisko czym jest "promieniowanie radiestezyjne". Dokładnie zostało zdefiniowane promieniowanie w dowolnej ilości prób powtarzalnych na dowolnym terenie i w dowolnym czasie.

TEMAT DEFINITYWNIE ZOSTAŁ ROZWIĄZANY!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po przerwie 23.10.2009
21 Listopada 2010

Od kilku tygodni, nie byli robieni pacjenci Metodą SSPG®©, z uwagi na, histerię jaka powstała wokół portalu – strony internetowej, która nikomu nie zaszkodziła, wielu osobom pomogła.

Starałem się napisać, dać przesłankę na początku działania, że nam nikt nie pomógł, każdy już wiemy nie tylko stał się obojętny – lecz spotkaliśmy się z takim wachlarzem wrogości, że to wymaga znacznie głębszej refleksji.

Wrogość powstaje nie ze strony świata medycznego lekarze są ludźmi wychowanymi i wykształconymi; wiemy w jakich pracujemy realiach i każda metoda która tylko nie szkodzi jest cenna choćby miała w jakiejś formie zgładzić cierpienia pacjenta.

Jest znacznie poważniejsza przesłanka; atakowani jesteśmy przez Urzędy publiczne, oczywiści Incognito, niby za jakąś konkretną przyczyną, lecz to są już ataki skuteczne. Szkoda, że małość wielu ludzi szkodzi ogółowi…

 

W 2009 roku powraca, po ponad 50 – ciu latach, elektroniczny system leczenia QUANTEC – a; praktycznie i realistycznie to jest Metoda SSPG®©, z ta różnicą, że Metoda SSPG®©, – jest dalej zawansowana.

A pomimo tego:

Zaczynają się pojawiać konkretne osoby, które nie mając nic do powiedzenia w dziedzinie leczenia – zaczynają ferować wyroki, zgodnie z zawiścią, godną podziwu.

W tym stanie rzeczy nie możemy przypłacić , za osiągnięcia naukowe własnym dorobkiem niekiedy całego życia, być może i śladowo niewielkim, w chwili, kiedy wartość samej Metody SSPG®©, – to są krocie. Dla uczciwego podejścia do tematu, wartość zabiegów, jedynie skutecznych 100%, nie jest to ani ułamek Naszych zobowiązań.

To, Wam ludziom, odcina się szanse na LECZENIE; czy życie w tych warunkach nie ma ceny, jest zbyt to cena niska??

Ludzie otrząśnijcie się – kto atakuje rozwiązania ponad czasowe, a dla człowieka, jest przeciw społeczeństwu.

My z naszej strony, mamy już bardzo ograniczone możliwości działania – taka, eksterminacja za odwagę.

Może społeczeństwo zainteresuje się, kto, za co i dla kogo…

 

Jednak bardziej niepokojącym jest fakt atakowania, Pracy PNO I; która zbliżyła rozwiązanie idei tworzenia onkologicznego w sposób realny.

Można zrozumieć człowieka zawiść podyktowaną przyziemnymi rzeczami, chłamem. Lecz totalitarna zawiść, o fakt wypracowania rozwiązania zagadnienia tworzenia rakowego, to jest już skandal, absurd.

To uderza w WAS – w ludzi, czasem takich, dla których, może to być jedyna DROGA, DO PRZETRWANIA.

W chwili wprowadzenia wszystkich komentarzy, odnośnie wszelakich systemów jeśli, ta cała sytuacja, nie ulegnie zmianie, publicznie podam do wiadomości w Kraju, kto tępi nas jako ludzi, takich ludzi jak My, którzy poświęcili całe swoje życie dla dobra ludzi.

Kto nie ma możliwości podania rozwiązania, niech nie blokuje innych. Mnie osobiście nie zależy na zaistnieniu – mam większe ambicje, niż własny interes finansowy.

 

Praca PNO II to nie wizja. / proceduralnie opracowany algorytm /.

Za samo stwierdzenie, ba ośmielenie stwierdzenia, iż dowody naukowe i narzędzia wiedzy są dostateczne, by móc starać się wybiegać w przyszłość wiekiem biologicznym jednostki – zostałem już zaczepiony oficjalnie.

 

Ponieważ, było to w Urzędzie Państwowym, od którego bardzo wiele zależało, a mało to wpływ na losy sprawy sądowej – dziś piszę wprost: Praca PNO II jest napisana…!!

To, co było marzeniem ludzkości od zarania, nabrało realnego kształtu; jednak robienie mnie „wody z mózgu” w sprawach błahych – to jest na poziomie populii vulgaris.

Jednak podejście do mnie jako do człowieka dało dowód z kim mam do czynienia; w tym wypadku, prawdopodobnie, zweryfikuje to czas.

W grudniu 2009 roku podejmuję się z dwoma osobami transformacji, „atomów wyjściowych”; będzie to pierwszy eksperyment w dziejach, praktycznie ludzkości.

Zakładając że, zachowanie masy, energii i substratów w tym wypadku reagentów, jest zgodne ze stanem wiedzy, możliwość uzyskania efektu byłaby spektakularna.

Uzyskany wynik potwierdziłby zasadność Pracy PNO II, stałoby się to już nie tylko wielkim krokiem w przód, a być może do ostatecznego rozwiązania, dzieliłyby nas „milimetry”. Nie zakładam, że to tydzień, ten milimetr może być wiekiem.

Nigdy nie mierzyliśmy, tak wysoko. Praca, praca, praca – obserwacja. Ilość punktów odniesienia jest tak wielka do czasem błahych problemów, że zdziwiłby się ktoś, jeśli sądzi, że przeciętny test, jest napisany prawidłowo. Często, to co odrzucamy jako paradoks, to było rozwiązanie; brniemy natomiast w logistycznym, empirycznym przeświadczeniu, że prędkość światła jest największa…,.

Niepodważalne, stało się podważonym. Kurczowe trzymanie się doktryny XX wieku 2A, to jest błędne założenie. Pomijanie, lekceważenie, przemilczanie dowodów, – to nas zatrzymuje na całe dziesięciolecia.

 

System SSPG®© ; będzie pracował, tylko będzie pracował, na innych zasadach, jak dotychczas.

Niefortunnie użyta nazwa na początku budowy portalu – jako ostatniej szansy…, źle została odczytane przez społeczeństwo.

Mamy do czynienia z człowiekiem zdrowym, który zapada na bliżej nieokreślone schorzenie; przesłanki są czytelne – schorzenie rozrostowe – to w tym miejscu kryje się : ostatnia szansa; bo, wchodzimy w schorzenie, które jest nasza ostatnią drogą lub „wyłączamy” schorzenie w momencie powstania, jako nie zaistniałe…!

Dotychczas, wszystkich pacjentów których leczyliśmy / ponad 80 osób/ zmarły 4 osoby. Z tych 80 ponad osób, wiele miesięcy wcześniej, już był wydany werdykt ostateczny przez medycynę klasyczną. Po kilku kolejnych miesiącach „u Nas…”; ludzie – my nie jesteśmy Stwórcami… !

To, co zostało osiągnięte, u tych osób, to system paliatywnie chemiczny, trwania. Brak jest generującego ogniska, lecz i brak jest sił życiowych po uszkodzonych torach metabolicznych, spowodowanych leczeniem chemicznym.

Człowiek jest połączeniem całkowitej homeostazy. Na wielu poziomach. Biochemia wygenerowana cytostatykami, daje swoistą homeostazę, z której my nie możemy przestawić człowieka, nawet po uszkodzeniu „wyłączonej zmiany”, ponieważ ten człowiek, nie jest zdrowy, tylko układ biochemiczny jest przestrojony. Przy tym zamkniętym kole podejmowanie się leczenia metodą falowo – kwantową, to jest częściowo wykonalna praca, którą wtórny metabolizm „spycha” w kierunku porażki.

System SSPG®© ; będzie pracował, tylko – jest schemat: zgłoszenie się pacjenta, zabieg falowo – kwantowy; przy braku efektu medycyna klasyczna. To ma się rozegrać na przestrzeni 10 – 14 dni ; , czasem, system oczekiwania do szpitala, to miesiące…!!

Jarek i Zbyszek.

 

 

 

 

 

 

Odwieczne pytanie co było pierwsze jajko czy kura?
21 Listopada 2010

Jako, iż rozwiązujemy różne nietypowe zagadnienia to….

Pytanie odwieczne człowieka,:… co było pierwsze: Jajko czy kura….? A jak My pracujemy, na co dzień, dla drugiego człowieka.

Po raz pierwszy, w dziejach historii, ktoś chce zająć stanowisko, które będzie naukowym udowodnieniem co było pierwsze jajko, czy kura.

Nakreślenie tego zagadnienia nie jest faktycznie proste. Nie z uwagi na fakt „powrotnej tezy” lecz z uwagi na fakt uzasadnienia powstania praktycznie życia na Ziemi jako planecie.

Pierwsza odpowiedź; jakie formy były na Ziemi nim pojawiła się „kura”… ? Jeśli zejdziemy na poziom koacerwatów i tu będziemy upatrywać rozwiązania to nie ma sporu – było jajko. Jeśli wejdziemy na poziom wyższy, a weźmiemy pod uwagę ewolucję – to również było jajko. Jeśli spojrzymy na człowieka – jest komórka jajowa i plemnik – też komórka jajowa męska.

To, są jednak filozoficzne rozważania.

Można powiedzieć znacznie prościej; odpowiedź daje macica. Być może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu jakby uważne było. Chodzi mnie zupełnie, o co innego. Jest to pewna forma przeniesienia, która daje podstawy do sadzenia, że to fenomen zaistnienia.

Życie jeśli zostało „zasiane” musiało być nasieniem bez względu na formę i czas. Nasienie jest jajkiem w każdym tego słowa znaczeniu. Wyobrażenie człowieka, że to kura i porównanie co ją wyniosło na takie „wyżyny rozumowania” jest, aż nie na miejscu.

Nie była ani pierwsza kura, ani nie było pierwsze jajko – był zapis, który umożliwił powstanie wszystkiego jednoczasowo, tylko rozłożone w epoce Ziemia. Gdyby nie pewne warunki jakie miały miejsce na globie ziemskim, prawdopodobnie potoczyło by się nieco inaczej. Nie możemy zastanawiać się nad temperaturą wysoką, oziębianiem, zmianami biegunów, etc. Chodzi zupełnie o co innego.

Co pozwoliło, na zaistnienie, takiej, a nie innej formy stanowienia….?

My, obecnie nie jesteśmy w stanie nawet ustalić jakie powinien być wygląd czegoś, co zaistnieje w przyszłości, a już powinniśmy mieć jakiś punkt odniesienia, z powodu rozwoju paleontologii. Ile jest „gatunków ukrytych” – nie w rozumieniu dna oceanu lecz w formie nie wykształcenia się mimo, iż jest przewidziane do zaistnienia.

Czy jeśli by ptak zaczął mówić, to byłoby to coś nie do pomyślenia. Człowiek by zaczął szczekać, a pies mówić lub ćwierkać. Nie potrafimy oderwać się od myślenia Kartezjusza.

Jest tylko jedna cecha, która powoduje, iż człowiek jest najwyższym stworzeniem w kosmosie. Jest to zaistnienie uczuć wyższych. Nie nauka, poziom wiedzy – to jest powtarzalne, płynna wypadkowej przypominania i odtwarzania faktów – które koś naniósł na papier; czy dobrze czy źle nie jest to już istotne. Zaistnienia uczuć wyższych, nie potrafimy się nauczyć; można nas uczulić na pewne standardy wyrażania swych uczuć ,lecz to tylko nauka, taka sama jak każda inna. Jesteśmy jedyną formą wystąpienia uczuć wyższych, abstrakcyjnych…! Nikt tego nie posiada i posiadał nie będzie z znanych nam na planecie istot.

Zatem wiemy; człowiek rodzi się z jajka – i nie ma takiego drugiego na planecie. Tu nie jest sporne jakie są narządy i ich zawansowanie, to jest szczegół. Powstanie przeznaczenia nakreśliły pewne układy mające kilka sfer współistnienia atomowego, z których ta ostatnia to gen i chromosom.

Podczas doświadczeń z zabiegami kwantowo – falowymi, dochodzimy do wniosku, że to co można zamienić w falę, wymaga pewnej energii – to jest „fizyka niskich energii”, lub „fizyka formy energii” a to zmienia zasadniczo postać rzeczy.

Nasze obserwacje, dały podstawy do faktu, aby uznać, że pewne procesy wymagające energii znacznie przewyższające możliwości całej planety, a są dostępne. I tu wchodzimy w postać formy energii, to jest znacznie bardziej zaawansowane niżby się wydawało. Obrócić w kwant, kilogramowy guz, lub 2 litry płynu, to jest energia jaka nie została wytworzona jeszcze na planecie przez człowieka jako jedna, a jednocześnie jedno – czasowa, reakcja fizyko – chemiczna.

Nie ma to nic wspólnego z parowaniem, gotowaniem, parami sublimacyjnymi, etc. Jest to energia, która powoduje przejście ciała stałego w falę, czyli nawet nie czwarty stan skupienia, a piąty !!!

Bardzo potrzebne było tego odwzorowanie i udało się… to, czego nie można zobaczyć, zostało uwieńczone dziełem, nie do podrobnienia.

Można uznać, że łatwiej wyciąć z jednorodności falę zmienną, niż właściwą swojej materii. Na tę granicę jeszcze nie doszliśmy, może kiedyś…?

To, są wstępne podstawy, do tego; Jak my pracujemy z Jarkiem. Całość, to jest niezgłębiona otchłań nauki, często zapomnianej, lub odrzuconej w zarodku, ponieważ komuś się nie „podobała”. I są rzeczy, których my nie znamy jak działają, lecz każdym dniem, jesteśmy mądrzejsi, mamy obserwacje, mamy większe doświadczenie.

Nie mając protektorów musimy sobie radzić sami. To nie jest prawda, że gmachy i ogromne laboratoria, to siła niezrównana w osiągnięciach. Człowiek chciał sobie uprościć „świat” przez co stanął w bardzo trudnym dla siebie położeniu; to co pisałem kiedyś – „Ufiksował tezę dogmatem” budując na niej podstawy, tu zmiana nie może już zajść z dnia na dzień.

My, nie tworzymy nowej idei, jako „idea fixa”, mamy swoje ambicje, lecz nie są one sprzeczne z nauką jaka jest dostępna. Uformowanie myśli jest zależne od toku rozumowania. Uformowanie wzoru jest zależne nie tylko od racjonalnego, logicznego podejścia, lecz bardzo często, od nowego nie ufiksowanego tezą myślenia.

Jarek i Zbyszek.

 

 

 

 

 

 

Uzupełnienia maj 2009
30 Maja 2009

W niedługim czasie w zasadzie dziś, będzie miesiąc, jak pojawiła się na Internecie nasza strona. Jest, to dla mnie jak równie dla mojego przyjaciela bardzo ważny miesiąc – miesiąc oceny i miesiąc pracy.

Pracujemy dwa razy w tygodniu w sesjach 5 – 7 godzinnych, to jest wiele, jak na fakt, na jakim poziome rozpatrujemy przypadki osób, które zwróciły się do nas o pomoc. Podkreślam, że nie ma dla nas „człowieka widmo” – dla Nas pacjent człowiek, to najwyższe dobro. Bardzo skromna wiedza, na temat pacjentów, jaką mamy przekazywaną – jest dla mnie wystarczająca, aby prowadzić już system leczenia, o tym zaawansowaniu. Jak wielka musi być odpowiedzialność skoro, dla jednego człowieka poświęcamy wiele czasu analizując obrazy, które starannie dokumentujemy, a są to rzeczywiste zmiany jakie występują u człowieka – bez „obróbki komputerowej”.

Zastanawia mnie jeden fakt; czasem nie rozumiałem swojego Mistrza: „…wdzięczność, to jest bardzo złudne słowo….ona może być…. jeśli chcemy, mieć jakieś, choćby zobowiązania moralne, wobec drugiego człowieka, który pomógł… !!”. Dziś już to zaczynam rozumieć, z każdego dnia na dzień. Chyba niewielu rozumie, że dla mnie osobiście i dla Zbyszka – nawet niewielki odcień sympatii, wyrażonej słowem dziękuje, napisanym w rekomendacjach, stało by się być może jakąś wielką gratyfikacją, a nie znikanie w niewiedzy. Stanęliśmy z moich przyjacielem, przed wieloma progami. Wiele rzeczy rozwiązujemy razem, gdyż nie tylko medycyna jest wykładnią naszej działalności, lecz wiele tematów które znajdują rozwiązanie, oraz padają odpowiedzi na pytania, które nie zostały jak do tej pory udzielone Globalnie. Dla mnie jako dla człowieka, który z wieloma sprzecznościami spotyka się po raz pierwszy jest zaskoczeniem, dlaczego jest taki hamulec w nauce, a co za tym konkretnie stoi. Przestało to już być wiedzą, z prasy czy mediów, dotknąłem tego własnymi dłońmi.

Od kilku miesięcy analizuję prace poszczególnych urządzeń, którymi pracujemy na co dzień. Literatura tematu jest spora, lecz My tworzymy nowy kierunek – Naukę Radiestezji Praktycznej, która jeśli będzie mogła zaistnieć dla Was, jako dla ludzi powszechnie, będzie przełomem, w dziejach wieków, a być może i dalej. My nie chcemy być – Pogromcami mitów; ponieważ to nie złudna forma świata, lecz opisy staranne, obserwowane w dziejach samej nauki Radiestezji – jednak bardzo często nie wykonane przez autorów. Na podstawie badań: samodzielnie wykonałem, analizę większości wahadeł, z najwyższej półki, jakie są dostępne na Świecie; wnioski są szokujące, wnioski są udokumentowane, wnioski są wykonane metodami wielokrotnie powtarzalnymi – zatem spełniłem oczekiwania Kartezjusza od nauki i faktu~! Tym samym Nauka Radiestezji, istnieje i to, w pełnym i dosłownym tego słowa znaczeniu.

To, zaczynają być historyczne chwile; mam bezpośredni dostęp do badań z zakresu nowotworzenia onkologicznego, które wspólnie z swoim Mentorem prowadzimy na skale naukową, a nie na skale przypadku. To przerasta znacznie ludzką wyobraźnię gdyż jest to chwila – Tworzenia nowego „języka”, nowych „definicji”; to tylko można przeżyć ponieważ żaden opis, nie może oddać atmosfery, wokół tak doniosłych rzeczy.

Mój spokój i rozwaga ma swoje uzasadnienie; zaczynam zgłębiać i rozumieć, iż każdy człowiek, jest faktycznie, niepowtarzalnym fenomenem. Stanowi wykładnie czasu zaistnienia, lecz jest to czas niepowtarzalnej formy twórczej jako jednostki.

Dziś, kiedy stało się to dla mnie namacalnym dowodem, choć nigdy nie wątpiłem zrozumiałem, że jest fenomen, ale że…: o takich rozmiarach, to tylko może i w tym wypadku tylko usiłować, definiować dosłownie, sama Wiara w Najwyższego Boga. Radiestezja jest dla nas w pewnych granicach odczuciem Wiary, w to, co czynimy, lecz w granicach, które wyznacza forma Uniwersum.

Postaramy się w miarę możliwości, na bieżąco coś uzupełniać; lecz było by nam niezmiernie przyjemnie by nasi pacjenci, dali też odcień swoich odczuć, co zapewne bardzo wzbogaciło by naszą stronę tematu.

Jarosław Pałetko

 

 

 

 

 

 

O nas w pracy na co dzień
21 Listopada 2010

Od stycznia 2009 roku do 03 czerwca 2009 roku wykonaliśmy 65 zabiegów. Były to w większości zabiegi bardzo zawansowane, które okazały się sukcesem metody jaka została po raz pierwszy zastosowana na Świecie.

Dziś możemy napisać śmiało, że: metoda jest wypracowana przez nas wspólnie i stanowi już przełom w rozumieniu choroba, a stan zdrowia. Do tej pory definicja WHO, czym jest choroba jest rozbudowana, lecz do końca nie zawiera elementu jakim jest stan ustroju człowieka z uwagi na budowę i homeostazę organizmu.

My nie jesteśmy od prostowania definicji; została zastosowana nowa nauka, którą już nie tłumaczymy dosłownie, z uwagi na fakt, iż zakres jest bardzo rozległy, a brak zrozumienia jeszcze większy.

W ani jednym przypadku, nie „porwaliśmy się” na niewykonalne. Bardzo często jednak, ludzie źle nas rozumieją, w szczególności, jakie są możliwości wykonania, proponowanego przez nas leczenia.

Należy napisać wprost: nie ma takiej sytuacji, w której nie możemy nie wykonać zabiegu, lecz są pewne warunki:

  • Pacjent musi być chory, zgodnie z przyjętym stanem klinicznym
  • W naszym wypadku jest to definicja rozbudowana kwantowo – falowa, która w sposób radykalny różni się, od przyjętej przez WHO,
  • Definicja kwantowo – falowa, stanowi wypadkową jaka powstaje w relacji fizyki i biochemii w rozumieniu biologicznej formy istnienia,
  • Pacjenta historia choroby, musi być określona / czas, oraz co było wykonane medycznie /
  • Nie wolno zatajać zakresu, w jakim stopniu była ingerencja profesjonalnie medyczna oraz jakie były jej skutki uboczne,
  • Pacjent nie może być w stanie schyłkowym, ponieważ w tym wypadku możemy jedynie wdrożyć leczenia paliatywne, co do dolegliwości np. bólowych lecz wpływ na struktury mózgowia, gdzie odbierane są wszelakie bodźce sensoryczne, to jest w każdej sferze w powijakach,
  • Należy pamiętać, że pacjent jest dla nas najwyższym dobrem i „inne jego zachowanie” to jest praktycznie już jego określeniem, jako: samostanowienie.

 

Nie zawsze ludzie, rodzina i najbliżsi, rozumieją pacjenta, dla którego to jest koniec drogi jego życia. Zachowania pacjentów są tak różne, że to co widzimy, to jest cały melanż: od spokojnego podejścia do rzeczywistości, do histerii, która jest stanem naturalnym dla człowieka.

My dajemy naukę, my nie dajemy nadziei!

To, co czynimy stanowi Zespół nauk, których wypadkowa daje wyzdrowienie, lub jeśli okres wdrożenia leczenia, przypada na stan biologiczny już po „drugiej stronie homeostazy”, rozpoczyna się paliatywna walka, o „luksus” człowieka umierającego.

Pewna grupa ludzi, to rozumie, pewna nie.

Jak zaznaczyłem na początku wykonaliśmy, w krótkim okresie ponad 60 zabiegów, z których mamy 98% skuteczności. My, mamy na myśli zabiegi, w stanie klinicznym pacjentów, kiedy nasi koledzy klinicyści, już „złożyli broń”.

Jest to bardzo obiecujący sygnał, dla Nas, nie dla ludzi biernych, w sytuacji, jakim stanem jest choroba osoby, ale dla pacjenta, który również jest „po naszej stronie”.

Mamy tego bardzo liczne dowody.

Brak zajęcia stanowiska; jest udostępniona strona internetowa; my nie oczekujemy glorii „pod niebiosa”, lecz oczekujemy rzetelnej informacji. Niech wypowie się pacjent – obserwator może być subiektywny. Obserwator może być zdumiony, to również może powstać przekłamanie.

Ponieważ mamy odczyt medyczny, ze strony pacjenta, który powstaje na drodze wrotnej, wiemy wcześnie co jest możliwe, co nie. Jednak, to co widzieliśmy już na własne oczy – nie ma nikogo, kto byłby przesądzony. Bardzo często, nie kończymy na jednym zabiegu. Bywają i trzy zabiegi, które są rozłożone planowo – zgodnie, ze stanem Naszej wiedzy np. onkologicznej, to jest zasadnicza różnica ponieważ, Ja znam, całe moduły struktur nowotworowych i wiem, które są groźne na jakim etapie. Nie omawiam tu „zajęcia habituacyjnego narządu”, to jest praktycznie już los przesądzony. Znam wszystkie takie stany w całym organizmie człowieka, zatem wiemy z jakimi fenomenami mamy doczynienia i podejmujemy procedury.

Praca nad każdym człowiekiem, zajmuje nam średnio 4 godziny. Możemy zatem przeprowadzić leczenie lub analizę, jednego człowieka dziennie, to jest bardzo niedużo. Musimy tym samym pamiętać, że dla Nas jest to ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny ponieważ Leczenia Kwantowo – Falowe, to bardzo ciekawa, lecz „Terra Ignota”… !

Pozdrawiamy

Jarek i Zbyszek.

 

 

 

 

 

 

30 maj 2009
30 Maja 2019

W dniu dzisiejszym przeprowadzono analizę przypadków leczonych metodą Kwantowo-falową: SSP&G®© i uzyskaliśmy bardzo ważne i cenne obserwacje analityczne co do możliwości całkowitego usuwania blizn po zawale lub zawałach mięśnia sercowego co w efekcie w zdecydowanym stopniu podnosi wydolność mięśnia sercowego. Na zaobserwowanej fali kwantowej wrotnej dostrzegamy totalną likwidację ogniska martwicy oraz selektywną likwidację ogniska uszkodzenia. Potwierdzone zmiany EKG oraz badanie UKG wykazują wysoką skuteczność i swoistość metody leczenia. Zaobserwowano po przeprowadzonych zabiegach zmniejszenie roszczenia lewej komory serca całkowitą wydolność kinetyczność ściany ; radiologicznie obserwujemy pewne zmiany w obrębie cienia serca zaś w szczególności : talii serca oraz obrysu lewej komory. Obecnie na świecie przeprowadza się laserową rewaskularyzację ścian co daje częściowe polepszenie ukrwienia lecz pseudo naczynia pozbawione fizjologicznych struktur narządowych nie mają niepodważalnych referencji jako metoda skuteczna w każdym wieku.

Metoda przeprowadzona systemem kwantowo-falowym nie zakłada inwazji laserowej zaś rekanalizacja jest zbyteczna z uwagi na usunięcie barier stanowiących stenozy angioidalne tym samym podnosi stopień bezpieczeństwa i może być wykonana w każdym wieku i w każdym współistniejącym schorzeniu zarówno samego mięśnia sercowego schorzeń wynikających z powikłań chorób układu krążenia jak równierz chorób metabolicznych ( cukrzyca mocznica etc. ).