Opinie

30 STYCZNIA 2017

Po laparoskopii otrzymałam diagnozę "guz graniczny jajnika" .Lekarz nie spieszył się z dalszym leczeniem. Bałam się najgorszego. Trafiłam w internecie na pozytywne opinie o leczeniu kwantowo-falowym. Przesłałam wyniki do Pana Jarosława, który po analizie powiedział, ze jest nowotwór i niedługo dojdzie do przerzutów .Pan Jarek długo i cierpliwie tłumaczył mi wszystko, stosowałam się do jego zaleceń . Zrozumiałam, że  usunięto guz, a nowotwór jest dalej w organizmie. Całym sercem uwierzyłam w leczenie, miałam pewność otrzymania pomocy, to było niesamowite. Zabiegi trwały ,byliśmy w kontakcie. Musiałam mieć kolejna operacje. Otrzymałam od Pana Jarka wiele wsparcia, ludzkiej pomocy, przyjacielskiej rozmowy. Czułam się jak bylibyśmy w rodzinie. Pan Jarek naprawdę towarzyszył mi w tej chorobie, za co jestem ogromnie wdzięczna i nigdy tego nie zapomnę. Dzięki tej metodzie mogłam przez to przejść. Lekarz w badaniu histopatologicznym nie stwierdził nowotworu. Dziękuje za leczenie kwantowo-falowe i polecam je potrzebującym.   
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                          Agnieszka 

 

 

 
3 MARCA 2014
Chciałam się podzielić z Wszystkimi niedowiarkami na tym Świecie! Mój tata guz głowy trzustki nieoperacyjny. Według lekarzy tata wypisany do domu gdzie miał czekac na śmierć ! Szukałam pomocy dla taty wszędzie ..aż znalazłam stronkę Pana Jarka powiedział że postara się pomóc choć przypadek naprawdę trudny i wiek ojca 76 lat i do tego choruje od lat na cukrzycę…zabiegi trwały dłuższy czas ale się udało tato został wyleczony. Mam dokumentacje medyczną . Gdy zawiozłam go po wszystkim do szpitala na tomograf lekarz prowadzacy nie mógł uwierzyć i kazał powtórzyć go jeszcze raz i wyszło że tata jest zdrowy .Nie rozumiał co sie stało , próbowałam mu tłumaczyć ale powiedział że On wierzy tylko w medycynę ale fakt jest faktem ..medycyna nic nie zrobiła żeby tata był zdrowy. Dlatego dziękuje Panie Jarku że podjął się Pan leczenia naszego taty życzę dalszych sukcesów i ma Pan naszą dozgonną wdzięczność .
Ewa z rodziną z Sosnowca

 

 

 
22 STYCZNIA 2014
Witam miałem nowotwór trzustki lekarze nie dawali mi żadnych szans ale sie nie poddałem mam żonę i dwoje dzieci i mam dla kogo zyć wiedziałem ze musze zrobić wszystko i się nie poddać i wtedy znalazłem w internecie tą stronkę…postanowiłem zadzwonić…Pan Jarek prosił o przysłanie badań i dał mi nadzieje że nie wszystko stracone. Po wielu zabiegach stał się cud nowotwór zniknął a lekarze po badaniach orzekli że to cud jak im powiedziałem o tej metodzie postukali się w czoło więc dalej nie dyskutowałem. Wyniki mam rewelacyjne czuje sie świetnie i właśnie wróciłem do pracy .JESTEM ZDROWY!!! Dziękuje Panie Jarku żadne słowa jakie nie wypowiem nie będą odpowiednie za podarowanie mi życia!!!! Cała moja rodzina modli się za Pana.
Karol

 

 

 
12 LISTOPADA 2013
Chciałam serdecznie podziekować Panu Jarkowi za uratowanie życia. Miałam raka piersi lekarze amputowali mi ją razem z guzem, ale po roku okazało się że jest przerzut na drugą pierś i mały guzek na płucach wtedy wiedziałam że jest źle ale nie poddałam się dowiedziałam się od zanjomej o leczeniu falowo kwantowym który pomógł jej mamie i postanowiłam spróbować wiedziałam ze to jest moja szansa bo lekarze raka mi nie usuneli tylko guzy a on robi swoje czyli rozsiewa się. Po zabiegach jakie przeszłam guzy zaczeły się zwapniać i tym sposobem uratowałam druga pierś. Teraz mogę powiedzieć ze jestem zdrowa robię regularnie badania i jest ok. Dlatego z całego serca polecam to leczenie i jeszcze raz bardzo dziękuje!!!
Monika

 

 

 
14 PAŹDZIERNIKA 2013
W imieniu Mamy i swoim składam serdeczne podziękowanie Panu Zbyszkowi i Panu Jarkowi za wyleczenie z RAKA. To ONI darowali jej drugie życie, bo tak należy to traktować. Chylę czoło przed ich potęgą umysłów. To, że wyleczyli mamę to nie sprawa przypadku tylko efekt pracy i dorobku twórczego ich życia. Ich diagnoza to rzeczowe postawienie sprawy, a nie obietnica bez pokrycia. To wielki zaszczyt dla mnie i Mamy, że mogłam poznać tak wielkich ludzi, okazali nam tyle serca i troski w trudnych dla nas chwilach, prowadząc do szczęśliwego zakończenia. Oto pokrótce historia choroby : Mama miała raka błony śluzowej trzonu macicy w stadium IIB G2 ( adenocarcinoma ). Dwa lata temu była operowana – miała usuniętą macicę z przydatkami. Po 6-tygodniach radioterapia. W tym roku nastąpiła wznowa nowotworu w miejscu napromieniania w okolicach prawej miednicy. Z badania TK wynikało, że nastąpiły przerzuty węzłowe w miednicy mniejszej i ma powiększone węzły chłonne w prawej pachwinie, wokół wznowy jest naciekanie nowotworu. Dodatkowo mama od końca ubiegłego roku ma zapalenie żył głębokich i cały czas ma podawany podskórnie lek clexane. Onkolog uważa że to zapalenie żył spowodowała wznowa raka. Ta sytuacja i niewydolność nerki spowodowała, że mama nie dostała chemii. Ma 71 lat. Wynik RTG klatki piersiowej nie wykazywał przerzutów. Również szczegółowe USG w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu nie wykazało zmian w wątrobie, śledzionie i trzustce. W tej sytuacji medycyna konwencjonalna odmówiła mamie jakiejkolwiek pomocy – mimo regularnych wizyt kontrolnych w Centrum Onkologii okazało się, że nie ma dla niej ratunku- jedynie leczenie objawowe. W zamian dostałam list kierujący ją do opieki paliatywnej – co to oznacza to większość z nas wie ( ci którzy przeżyli już śmierć kogoś bliskiego ). Postanowiłam nie poddawać się i zaczęłam szukać metod alternatywnych dla mamy, nie mogłam dopuścić myśli, że to już koniec i że nie da się nic zrobić. I wtedy nie wiem jakim cudem, ale trafiłam na stronę Panów Jarka i Zbyszka. W początku czerwca zwróciłam się do NICH o pomoc. Po dwóch zabiegach na końcu czerwca było już „po robocie”. Efekty były natychmiastowe, widoczne w poprawie samopoczucia mamy, jak również w badanich krwi. Odczekaliśmy czas, aby „komórki żerne” zrobiły swoje (posprzątały) i ponowiliśmy badanie TK. Dziś dysponuję wynikiem badania świadczącym , że nie ma śladu po nowotworze – ku mojemu zaskoczeniu tomograf nie zarejestrował również zmian popromiennych po wcześniejszej radioterapii. Z wielka radością, a raczej poczuciem wielkiej ulgi dzielę się z Państwem moją nowiną. Zachęcam wszystkich pacjentów ONKOLOGICZNYCH i nie tylko do skorzystania z metody leczenia panów Zbyszka i Jarka nie czekając aż medycyna powie ostatnie zdanie -oszczędzi to wielu niepotrzebnych cierpień, męczarni jak również rozczarowań związanych z leczeniem radio i chemioterapią. Życzę wszystkim nam z całego serca, aby genialne odkrycia dwóch wielkich LUDZI mogło służyć zgodnie z ich wolą całej ludzkości ! Pozdrawiam Jola
Jola

 

 

 
26 PAŹDZIERNIKA 2009
Nie wiem jakie słowa mogą wyrazić moją wdzięczność za wyleczenie mojego syna bo dziękuję to za mało Miał guza umiejscowionego między dwoma półkulami mózgu w ubiegłym roku był operowany, ale nie można było usunąć go w całości czekała go jeszcze jedna operacja kiedy dowiedziałam się o Panu Zbyszku i jego metodzie leczenia postanowiłam spróbować i udało się zrobiłam synowi tomografię i nie ma śladu po guzie. Mó syn jest zdrowy .Dziękuję Panu Zbyszkowi i całemu zespołowi i życzę samych sukcesów w ratowaniu ludzkiego życia . Wdzięczna matka Olha Rendak
Olha Rendak

 

 

 
14 WRZEŚNIA 2009
nowa METODA leczenia ,jest to metoda bez udzialu pacjeta na poczatku nie wiezylam ,ze cos takiego moze pomoc ,ale pomogli mojej mamie , byla ona w szpitalu w ochojcu gdzie wykryto jej tetniaka ,wtedy zglosilismy sie do Pana zbyszka o pomoc ,tetniak znajdowal sie NA BOCZNEJ SCIANCE SERCA , lekarze w tym szpitalu wypisali mame do domu nie robiac z tym nic ,tylko kazali jej porobic badania i ustalic nowy termin przyjecia do szpitala na ktory czekala prawie trzy miesiace ,nie czekalismy dluzej tylko zglosilismy sie o pomoc do Pana Zbigniewa ,ktory pomogl mojej mamie ,ku mojemu zdziwieniu po dlugim oczekiwaniu na przyjecie mamy do szpitala w ochojca ,po przeprowadzonych tam badaniach okazalo sie ze tetniaka juz nie ma . zostal usuniety wlasnie ta metoda falowo – kwantowa na odleglosc nie widzac pacjenta ,po zabiegu ktory wykonali Pan Zbigniew i Pan Jarek mama rano poczula sie lepiej ..Metode to opracował WIELKI NAUKOWIEC ZBIGNIEW PIOTR G. oparta ona jest na leczeniu falowym ,metodą o nazwie Star's System P. & G®©. ( w skrócie SSPG®© ). lecza oni przypadki na które konwencjonalna medycyna rozłożyła już ręce uznając je za nieuleczalne. , między innymi bardzo poważne schorzenia onkologiczne , hematologiczne np: białaczkę limfoblastyczną , itp.,wszystkie ich przypadki sa udokumentowane ,chcialabym ,aby wszyscy mogli sie dowiedziec o tej metodzie leczenia i mieli szanse z niej skorzystac . w zwiazku z powyzszym chcialabym ,aby o tym jak potrafia zdzialac cuda dowiedzieli sie inni chorzy ,zeby rowniez mieli szanse na wyzdrowienie ,poprzez wasze media ,dla ludzi ktorzy nie maja nadzieii na wyzdrowienie ,bo medycyna jest w wielu przypadkach bezradna ,jest to dla nich nadzieja.To naprawde dziala !!!!!!!
wątek z forum

 

 

 
4 SIERPNIA 2009
Są niesamowici wyleczyli mi chore serce, mam potwierdzenie ekg, echo serca przed i po zabiegu.Jestem zdrowa nie musze brać zadnych leków, wszystko moge robić i sie nie męcze, normalnie oddycham dziekuje Wam za zdrowie.
Joanna

 

 

 
24 LIPCA 2009
Chcialabym bardzo serdecznie podziekowac Panu Zbyszkowi i Panu Jarkowi za pomoc ,ktora okazali mi w leczeniu ,bardzo mi pomogli usuneli tetniaka znajdujacego sie na sciance mojego serca ,poczatkowo nie wierzylam w ta metode leczenia ,ale ona naprawde dziala jest skuteczna ,chce zeby ludzie dowiedzieli sie o tej metodzie leczenia i z niej skorzystali ,tu gdzie medycyna jest bezradna jest to nadzieja i szansa dla innych .Bardzo serdecznie dziekuje w imieniu swoim i mojej corki ,ktora namowila mnie do skorzystania z tej metody leczenia ,wierze ze inni dowiedza sie o tej metodzie i beda mieli szanse na skorzystanie z niej. Kacuga Jrena
Kacuga Jrena

 

 

 
26 KWIETNIA 2009
Miałam częste i bardzo uciążliwe bóle w okolice wątroby. Ból się z dnia na dzień nasilał. Po jednym zabiegu czuje się lepiej, ból minął. Uważam że są wspaniali, dzięki nim czuje sie dobrze.
Krystyna

 

 

 
6 MARCA 2009
Pomogli mojemu ojcu. Po zabiegu radioterapii nowotworu płuc, który jest w stadium bardzo mocno zaawansowanym,ojciec był zmuszony brać 4 x ketonal forte – czuł się fatalnie, wszystko go bolało. Po zabiegu wykonanym przez Pana Zbigniewa i Jarka ( który odbył się o godz.22 ) – tata rano wstał w bardzo dobrym nastroju i zażył tylko 2 x ketonal forte na dobę. Od tego czasu uczucie bólu malało. Teraz ojciec obywa się bez leków przeciwbólowych. Ojciec zdecydował się na kurs chemii znosi go bardzo ciężko – ale w dalszym ciągu nic go nie boli. Mam nadzieję, że nawet jeżeli chemia nie pomoże – to będą mogli blokować ból. Grażyna
Grażyna